21 stycznia 2012

Pierwszy seans kinowy 2012

Od jakiegoś czasu mam taką własną teorię dotyczącą pierwszego seansu w nowym roku.
Jeśli pierwszy film, który zobaczę będzie mi się podobał, to cały filmowy rok się uda :)

Tak było w 2010. Zaczęłam od słynnego już Avatara w 3D, który złym filmem nie jest, a skończyłam na obejrzeniu Tron. Dziedzictwo 3D (nie był to mój własny wybór, byłam osobą towarzyszącą :)).Wtedy najczęściej chodziłam do kina i ogólnie cały rok był wyjątkowo dobry.
W 2011 było nieco gorzej. Pierwszy film na jaki wtedy poszłam to Weekend C. Pazury. Wydawało się, że będzie to ciekawa historia, ale wyszło odwrotnie - klapa i najgorszy film roku. I to mogło mieć zły wpływ na moje filmowe życie.

Jednak 2012 zaczął się bardzo udanym seansem.
Pierwszy film, jaki widziałam, to oczywiście:


Dziewczyna z tatuażem (reż. David Fincher)

Jestem pod wielkim wrażeniem tego filmu. Naprawdę. Było mrocznie, tajemniczo, klimatycznie. Historia wciąga od pierwszej minuty, co jest oznaką dobrze napisanego scenariusza, a w tym wypadku, świetnej adaptacji (choć ja bym się do kilku małych elementów przyczepiła, jak zwykle :)).
Ale zacznijmy od początku.
Rewelacyjna czołówka z coverem utworu Led Zeppelin "Immigrant Song". Chętnie bym tu wstawiła link do video, ale nie chcę psuć niespodzianki, tym którzy filmu nie widzieli.


Fabuła. Jak na adaptację książki wyszło całkiem nieźle. Zamknąć 600 stron w ponad dwugodzinnym filmie to nie lada wyzwanie. Steven Zaillian wyciągnął najważniejsze wątki z książki i dołożył trochę własnych interpretacji i skrótów. Ja jestem na świeżo po lekturze, więc łatwo mi było wyłapać te zmiany. Choć z drugiej strony książka ma tyle szczegółów, że nie wszystko zostaje w głowie. Dobrze, że twórcy skupili się głównie na sprawie zniknięcia Harriet, a nie na całym konflikcie Blomkvist - Wennerström, który w książce wydaje się być ważniejszy. Nie ma też głębszego wnikania w psychikę bohaterów i w sieć relacji jakie ich łączą. Wtedy film trwałby pewnie o wiele dłużej.

To, co mi się najbardziej nie spodobało to zakończenie. Miałam wrażenie, że z powodu presji czasu koniecznie musieli je zmienić. A to książkowe było takie ciekawe. Przeczytałam też, że reżyser wyciął ponad godzinę materiału. Może będzie wersja rozszerzona na DVD, by zobaczyć co nie zmieściło się w wersji kinowej?


Obsada. Nie oglądałam szwedzkiej wersji, więc nie będę tu porównywać aktorów. W zasadzie nie mam jakiś szczególnych zastrzeżeń co do obsady. Świetnie zagrała Rooney Mara - jestem pod wrażeniem jej odwagi przy kreowaniu postaci Lisabeth. I nie mam na myśli tylko przemiany fizycznej. Zagranie brutalnych scen gwałtu i seksu do łatwych nie należy. Swoją grą przyciąga uwagę widza tak, że nie chce się jej tracić z oczu. Daniel Craig zrobił na mnie ogromne wrażenie. Niespecjalnie go lubię, nie widziałam żadnego Bonda w jego wykonaniu, ale tu mnie zaskoczył. Jego Mikael jest taki, jak sobie mniej więcej wyobrażałam. A i jeszcze aktor, który grał Nilsa Bjurmana - kuratora/gwałciciela. Myślałam, że będzie szczuplejszy i przystojniejszy, jak w powieści, a nie taki obleśny.


Pod względem wizualnym film jest dopracowany do perfekcji. Świetne zdjęcia, sceneria, scenografia - jest zimno, pusto i mroczno. Całość dopełnia muzyka Trenta Reznora i Atticusa Rossa.
Podsumowując. Jestem po wrażeniem. Do książki raczej nie wrócę, ale do filmu jak najbardziej. Teraz pozostaje mi tylko zobaczyć wersję nakręconą w Szwecji.

Nasuwają mi się jeszcze dwie refleksje:
1) W filmie jest sporo sprzętu komputerowego i jest to żywa reklama marki Apple :)
2) W kilku opisach filmu występuje fragment: "Blomkvist nie wie, że każdy jego krok jest śledzony przez niezwykle inteligentną hakerkę, Lisbeth Salander, która wykonuje to na prośbę Vangera." - Nie mam pojęcia, kto to napisał, ale z tego, co ja wiem ( i wszyscy czytelnicy również), że Lisabeth nie śledziła poczynań Mikaela. Na początku zrobiła tylko "reaserch" na jego temat, a potem na jego własną prośbę pomogła mu w rozwiązaniu zagadki. Więc po co pisać takie głupoty?

14 stycznia 2012

"Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera"

Tytuł: cytat z Monteskiusza.

Nigdy się nie zastanawiam, jakie książki przeczytam w kolejnym roku. To zawsze jest kwestia przypadku. Idę do biblioteki i wybieram to, co mnie zaciekawi albo sięgam po książkę, którą mam akurat w domu. Ostatnio jestem stałym bywalcem bibliotek, więc tym razem w pierwszej kolejności postanowiłam przeczytać książki, które jakiś czas temu zakupiłam/dostałam/znalazłam w domu.


Tak więc w pierwszej kolejności zamierzam przeczytać:
"Niebezpieczne związki"  Pierre Choderlos De Laclos
"Buszujący w zbożu" J.D. Salinger
"Julie&Julia" Julie Powell
"Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi" Toby Young
"Życie po życiu" Raymond A. Moody
"Szyfr Szekspira" Jennifer Lee Carrell
"Ja i pani M." Jemma Forte
"Gone. Zniknęli. Faza Drug: Głód" Michael Grant
"Służące" Kathryn Stockett
"Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów" Urszula Glensk, Karol Maliszewski, Andrzej Zawada, Paweł Urbaniak, Leszek Pułka, Marcin Hamkało

Kolejność jest całkiem przypadkowa, odpowiada tylko książkom na zdjęciu ;)

Przeczytałam już "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" (udało się przed filmową premierą, yeah!) Moje odczucia, bo ciężko to nazwać recenzją, zapisałam w tym miejscu. Po obejrzeniu filmu może napiszę coś o adaptacji.

Obecnie czas mój poświęcam na dorwane z biblioteki:

"Blask fantastyczny" Terry Pratchett - to moje drugie spotkanie prozą Pratchetta. Pierwsze nie było zachwycające (zaczęłam od "Koloru Magii"), ale zaintrygowało mnie na tyle, by dalej brnąć przez Świat Dysku.

"Morderstwo w Orient Expressie" Agatha Christie - mam kilka książek Agathy, ale zawsze mi zależało by przeczytać właśnie tę, której oczywiście nie mam.

"Na południe od granicy, na zachód od słońca"  Haruki Murakami - to trzecia książka Murakami, którą czytam i coraz bardziej mi się podoba jego pisarstwo, więc dołącza on do grona moich ulubionych pisarzy, co jest wielką zasługą Malwiny ;)


Ernest Hemingway powiedział, że nie ma bardziej lojalnego przyjaciela niż książka, więc tą którą czytam mam zawsze przy sobie, nawet w torebce ;)

6 stycznia 2012

Wyczekiwane premiery 2012

Lista filmów, które chciałabym obejrzeć w tym roku jest bardzo długa. I nie mam tu na myśli tylko premier, bo mam ogromne zaległości z nadążaniem za bieżącym repertuarem. To zestawienie obejmuje tylko tytuły z tego roku i w przeważającej części z pierwszych kilku miesięcy. Muszę ogarnąć pozostałe tytuły, ale to będzie w kolejnej notce.
Filmy poniżej to te, na które o których pisze każda redakcja filmowa, a i mnie zaintrygowały.


Sherlock Holmes: Gra cieni (reż. Guy Ritchie) 
Film już w kinach. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie wybiorę się na seans. Powód wyboru filmu jest prosty: podobała mi się część pierwsza, muszę obejrzeć drugą :)

Dziewczyna z tatuażem (reż. David Fincher) 
Przyznam szczerze, że nie bardzo byłam zainteresowana szumem wobec trylogii Larssona. Ale zobaczyłam zwiastun tego filmu, przypadkiem zdobyłam książkę i mnie wciągnęło. Nie jestem jeszcze nawet w połowie lektury, ale do premiery, która tuż tuż, powinnam zdążyć. 

Rzeź (reż. Roman Polański) 
Nie przepadam za kinem Polańskiego. Nie wiem dlaczego. Jednak obsada i recenzje mnie tak mnie zaintrygowały, że chętnie obejrzę ten film. I może wtedy spojrzę na reżysera bardziej przychylnym okiem.

Underworld: Przebudzenie (reż. Måns Mårlind, Björn Stein)
Wiele osób może dziwić ten wybór, ale ja jestem ogromną fanką kina akcji i pierwszej odsłony Underworld, że chętnie obejrzę co nowego wymyślili producenci. Wkurza mnie tylko fakt, że film będzie wyświetlany w 3D, za którym nie przepadam  i może być tak, że sięgnę po niego gdy trafi na dvd.

The Vow (reż. Michael Sucsy) 
Na ten film trafiłam przypadkowo. Lubię czasem obejrzeć coś romantycznego, więc ta pozycja wydaje się odpowiednia. I gra tam Rachel McAdams, którą lubię (choć nie widziałam słynnego"Pamiętnika" :)). Odpuściłam sobie  polski tytuł, bo mi jakoś nie pasuje.

Spadkobiercy (reż. Alexander Payne) 
George Clooney, życie rodzinne i Hawaje. To może być ciekawe.

Safe House (reż. Daniel Espinosa) 
Kolejny film akcji, który chętnie zobaczę.
 Dla Denzela Washingtona, dla Ryana Reynoldsa i dla tematyki z FBI w tle.


Strasznie głośno, niesamowicie blisko (reż. Stephen Daldry) 
Duet: Tom Hanks i Sandra Bullock i chwytający za serce zwiastun.

This Must Be the Place (reż. Paolo Sorrentino)
Polski tytuł raczej mnie nie zachęcił to przyjrzenia się tej historii. "Wszystkie odloty Cheyenne'a"? To brzmi bardzo dziwnie i nie nawiązuje specjalnie do tematu. Ale zwiastun pokazał mi kawałek fabuły, którą chętnie bym zobaczyła w całości. Wygląd Seana Penna - szykuje się kolejna mocna rola.

Mirror Mirror (reż. Tarsem Singh) 
Królewna Śnieżka i Julia Roberts? Pretty Women będzie tą wredną ;) Nie wiem czemu, ale lubię oglądać filmowe wersje bajek i baśni. Każda adaptacja jest inna, w zależności od wizji twórców. Czy ta przypadnie mi do gustu? Zobaczymy. Tylko kiedy polska premiera?

Dark Shadows (reż. Tim Burton) 
Film Burtona - zachęta sama w sobie.

Snow White and the Huntsman (reż. Rupert Sanders)
Kolejna adaptacja baśni o Królewnie Śnieżce, tyle że w wersji mroczniejszej. Na pewno będzie rywalizować z wersją przedstawioną w "Mirror, Mirror". Konkurentką Julii Roberts będzie sama Charlize Theron! Kristen "Bella" Stewart mi tu nie pasuje, ale zobaczymy jak wywiąże się z zadania - po raz kolejny powieli tę samą minę, cz zagra jak na aktorkę przystało?

Margaret (reż. Kenneth Lonergan) 
Siedemnastoletnia dziewczyna staje się świadkiem tragicznego wypadku drogowego, w którym ginie młoda kobieta i powoli zdaje sobie sprawę, że nieświadomie mogła się do niego przyczynić. - ten opis dystrybutora mnie przyciągnął. Ale mimo obaw, że mi się nie spodoba, zaryzykuję.

The Dark Knight Rises (reż. Christopher Nolan) 
Ostania część Batmana w reżyserii Nolana. To trzeba zobaczyć. Tylko dlaczego polski tytuł jest tak beznadziejny?

Hobbit: Niezwykła podróż (reż. Peter Jackson) 
Uwielbiam "Władcę Pierścieni". Uwielbiam J.R.R Tolkiena. I z niecierpliwością czekam na ten film.

3 stycznia 2012

Na dobry początek



W końcu się zdecydowałam na życie w blogosferze :) Co prawda, nie jestem nowicjuszką w blogowaniu, ale po raz pierwszy będę pisać w miejscu, gdzie mam całkowitą kontrolę nad wyglądem i tematyką :)

A o czym mam zamiar pisać? Przede wszystkim o moich zainteresowaniach. Będę to notatki o książkach, filmach, muzyce. O tym, co mnie zainspiruje, co mnie wkurzy, co zobaczę lub gdzie będę. 
Bo wszystko może się zdarzyć ;)

Wraz z Nowym Rokiem postanowiłam być bardziej aktywna kulturalnie, niż to miało miejsce w ostatnich miesiącach 2011.

Zaczęłam od lektury powieści S. Larssona "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Akurat była dostępna w bibliotece, a ja chciałam wiedzieć co i jak przed pójściem do kina na film Davida Finchera. Tak naprawdę to zwiastun Dziewczyny z tatuażem przyciągnął mnie do powieści, która wcześniej była mi obojętna.
Zainteresowanie książką jest ogromne, więc została mi wypożyczona ze słowami "byłoby dobrze, by pani się pośpieszyła". Zobaczymy czy dam radę, bo objętość mnie lekko przeraża.

W między czasie obejrzę kilka filmów, które już od jakiegoś czasu czekają na swoją kolej. Do tej pory musiały ustąpić Alfowi, bo naszła mnie ochota na zobaczenie jakiegoś starego serialu.

W muzyce na razie bez zmian. Słucham nowej płyty Florence + The Machine, która mi nawet przypadła do gustu oraz odświeżam piosenki Kings of Leon.


To tyle na wstępie ;) 
Pozdrawiam, K.