31 marca 2012

Szukając słońca...

Za oknem deszcze ze śniegiem, a potem śnieg z deszczem. Szare ulice nie wyglądają zachęcająco, by po nich spacerować. Siedzę przed komputerem, piję herbatę z cytryną i spisuję to, co zaprząta mi głowę od jakiegoś czasu: pomysły na notki, skrawki opowiadań, listy rzeczy do zrobienia. I marzy mi się słońce, krystalicznie czyste niebo i piaszczysta plaża...

Zanim sklecę w miarę sensowy tekst i zrobię remont w szacie graficznej, wybierzmy się razem w podróż poza granice szarej rzeczywistości :)


Tahiti - Ocean Voyage



Oahu Hawaii - Kualoa Adventure



Kauai - The Lost World


Kiedyś pojadę na jedną za takich wycieczek :)
Już teraz zacznę zbierać fundusze.
Może mi się uda za jakieś 10-15 lat...
O ile nadal będzie tak samo pięknie...

28 marca 2012

Maraton - 1x5

Byłam na filmowym głodzie. W moim wypadku przymusowy odwyk nie jest najlepszą opcją. Brak ekranowej fikcji sprawia, że moja rzeczywistość nie układa się tak jak trzeba. Rzadko się zdarza, bym poświeciła jeden dzień na same filmy. Potrzebowałam jednak sporej jednorazowej działki, tak więc poddałam się magii ekranu :)



Reżyserski debiut Drew Barrymore to bardzo przyjemny film. Historia dziewczyny z małej miejscowości, która zamiast konkursów piękności wybiera brutalny sport na wrotkach. To taka zwykła historia poszukiwania własnego ja przez dorastającą dziewczynę, tyle że bez nachalnego moralizatorstwa i cukierkowych obrazów. Widać, że Drew nie chciała powielać schematów znanych z filmów młodzieżowych. Aktorsko też jest nieźle, czego się nie spodziewałam.
Ocena: 6/10



Komedia romantyczna bez historii miłosnej. Jest za to historia związku chłopaka i dziewczyny z całym bagażem zwyczajnych sytuacji, jakie niesie ze sobą życie razem. Jest tylko jeden problem. W tym związku to on - Tom jest niepoprawnym romantykiem, wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia i kocha bezgranicznie. Ona - Summer jest kobietą niezależną, która lubi swoją wolność i nie chce stałego związku. Przez wybrane kilkanaście dni z 500 widzimy sinusoidę ich relacji, zgrabnie podkreśloną przez montaż. Jest czarno-biały kadr, jest scena z musicalu oraz jest podział jednej sceny na dwie wersje. Dzięki temu film nie nudzi, jesteśmy ciekawi co jeszcze zobaczymy i jakie będzie zakończenie. I co najważniejsze. Nie jest to wymyślona historia o nieistniejącej miłości, ale historia wyciągnięta z prawdziwego życia, która każdemu może się przytrafić.
Ocena: 7/10



Zastanawiam się czy powinnam oceniać ten film. Historie o Holokauście nie należą do łatwych w odbiorze, a tym bardziej do oceny. Czytałam wcześniej książkę Johna Boyne'a, na podstawie której powstał film. Pierwszy raz spotkałam się z historią, w której patrzy się na obraz zagłady Żydów oczami dziecka jednego z niemieckich oprawców. Dziecka, które jest ciekawe i zaniepokojone tym, co dookoła się dzieje, a z drugiej strony dumne z ojca, bo wydaje mu się, że jest dobrym żołnierzem. Przyjaźń chłopca z jednym z wrogów ojca dała mu krótką chwilę szczęścia, pozwoliła choć trochę zrozumieć to, o czym nie nikt nie chciał mu powiedzieć. Finał tej historii mnie przeraził i na długo pozostanie mi w pamięci.
Ocena: 8/10



Średniowiecze, mroźna zima, brak ogrzewania i dziewczęta chodzące w zwiewnych sukienkach i na boska. Według dystrybutora miał być to horror, a wyszła baśń z groźnymi elementami. Miało być nowe spojrzenie na baśń o czerwonym kapturku, a mamy młodzieżowy film z efektami rodem ze "Zmierzchu" (pani reżyser zaczerpnęła wiele trików ze swojego kasowego filmu, nie da się o tym nie wspomnieć). Widzowie mieli się na to nabrać? Raczej młodsza widownia będzie zachwycona. Mimo ciekawych nazwisk w obsadzie, aktorzy nie powalają. Nawet Gary Oldman nie uratował tego filmu. Jedynie na plus zasługuje klimat, scenografia i zakończenie - dałam się zaskoczyć.
Ocena: 4/10


Dróżnik (2003)

Prosta historia, o której nie da się zapomnieć. Fin, wielki fan pociągów, dostaje w spadku małą stację kolejową na prowincji. Przeprowadza się, by mieć święty spokój. Okazuje się jednak, że w większym mieście miał więcej prywatności niż na odludziu. Ale właśnie tutaj spotyka ludzi, którzy tak samo jak on, uciekając w samotność, pragną towarzystwa. Początkowo wydaje się, że to film o inności. Fin jest karłem, Joe to nadzwyczajnie gadatliwy typ, a Olivia wygląda raz na spokojną raz na rozchwianą emocjonalnie. Jednak im dalej brniemy w historię, tym zmienia się ona w opowieść o prawdziwej przyjaźni ponad wszelkimi podziałami. Reżyser stopniowo pokazuje zmiany jakie zachodzą w każdym z bohaterów, więc nie mu zbyt szybkiej akcji. Za to mocną stroną filmu są dialogi, które w prosty sposób podkreślają wyjątkowość fabuły. Na pewno do tego filmu jeszcze nie raz wrócę. Polecam.
Ocena: 8/10

24 marca 2012

Muzyczne odkrycie


Jedno z wielu w ostatnim czasie. Ktoś kiedyś powiedział, że amerykańskie seriale są kopalnią piosenek. Nie sposób się z tym nie zgodzić :) W mojej muzycznej bibliotece wraz z wiosną przybyło trochę nowości.

Dziś będzie jednak o artystce, której nie poznałam przy okazji oglądania serialu, a poprzez YouTube. O kim mowa? O Lindsey Stirling.
Prawdopodobnie to nazwisko wielu osobom nic nie mówi, gdyż Lindsey w Polsce jest jeszcze mało znana. Przeszukując internet znalazłam tylko dwa teksty po polsku na jej temat i to na autorskich blogach. Nasz przemysł muzyczny jeszcze nie zainteresował się twórczością panny Stirling, więc na razie pozostaje odkryciem internautów.

Lindsey Stirling gra na skrzypcach (co zdradza zdjęcie :)). Nie jest to jednak kolejna Vanessa Mae, ponieważ Lindsey poszła o kilka kroków dalej i połączyła klasyczną grę na skrzypcach z nowoczesnym brzmieniem i ...tańcem. Biorąc pod uwagę fakt, że sama gra na skrzypcach nie jest łatwa, to połączona z ruchem wydaje się prawie niemożliwa. Jednak dla Lindsey nie jest to żaden problem.

Pierwszy teledysk i pierwszy zachwyt 

Lindsey uczyła się gry na skrzypcach już w wieku sześciu lat. Jej tata jest wielkim fanem muzyki klasycznej i zabierał całą rodzinę na koncerty. Lindsey zakochała się w dźwięku skrzypiec i błagała rodziców o lekcje. Jakimś cudem udało się zorganizować naukę dla tak małej dziewczynki. Do 16 roku życia grała w bardzo klasyczny sposób, aż pewnego dnia trafiła do zespołu rockowego. I wtedy zaczęły się eksperymenty ze skrzypcami i poszukiwania własnej ścieżki w muzyce.

Cudowna melodia z Władcy Pierścieni  

Prawdziwym przełomem był dla Lindsey udział w piątej edycji amerykańskiego Mam talent. Nie dostała się do ścisłej czołówki, ale zaintrygowała sobą na tyle, by uzbierać sobie spore grono fanów, które wciąż rośnie. Do tej pory nagrała 12 singli. Połączenie klasycznego dźwięku skrzypiec z nowoczesną muzyką przenosi w całkowicie inny świat, do którego chętnie się wraca :) Oprócz samej muzyki interesujące są teledyski - bardzo spektakularne.

Elektroniczna muzyka, skrzypce i lodowce

I sama postać artystki. Lindsey jest roześmianą, szaloną dziewczyną. Jej uśmiech, mimika i ruchy świetnie współgrają z jej twórczością. To na pewno wyróżnia ją spośród innych skrzypaczek. Nie powiela schematów, nie idzie na łatwiznę, a tworzy coś bardzo oryginalnego.

  
Jeśli lubicie słuchać instrumentalnej muzyki, to zachęcam do poznania Lindsey Stirling. Za jej sprawą każdy dzień wydaje się bardziej radosny :)
Oficjalny kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/lindseystomp
Strona internetowa: http://lindseystirlingviolin.com/

16 marca 2012

Z serii ulubione - fantasy

„Fantazja to naturalny aspekt ludzkich działań. Na pewno nie niszczy rozumu ani go nawet nie obraża; nie stępia też apetytu na prawdę naukową i nie zaciera jej postrzegania. Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i trzeźwiejszy umysł, tym wspanialsze będzie snuł fantazje."
J. R. R Tolkien „O baśniach” 



Fantasy towarzyszy mi od dzieciństwa. Ta fascynacja nie minęła mi z wiekiem, jak zwykle to bywa, ale na stałe zagościła na liście ulubionych gatunków literackich i filmowych. Alternatywny świat pełen wróżek, elfów, piratów, magii i smoków miał ogromny wpływ na moją wyobraźnię.

Lista filmów, które obejrzałam jest dość duża. Skupię się tylko na kilku ulubionych, do których co jakiś czas wracam.

Władca Pierścieni (2001-2003)
Moja ukochana książka i film. Z Władcy Pierścieni zdawałam maturę ustną z języka polskiego, a na potem na studiach pisałam pracę dyplomową. Moja wiedza dotycząca powieści i filmu jest ogromna  - lata fascynacji robią swoje :) Obejrzałam wersję rozszerzoną, zaopatrzyłam się w książki opisujące jak powstawała filmowa trylogia. Wątpię, by jeszcze jakaś książka tak mnie zafascynowała ;)


Willow (1988)
Pierwsza próba ekranizacji Władcy Pierścieni skończyła się tak, że powstał Willow :) W latach 90. był chyba najbardziej rozpoznawalnym filmem fantasy, mimo nieprzychylnej recenzji krytyków. Chętnie do niego wracam, bo przypomina mi dzieciństwo i zawsze z humorem staram się przyporządkować tolkienowskie postaci do tych, które do filmu wymyślił George Lucas :)


Ten film mnie po prostu zauroczył. Nie tylko swoja fabułą, ale sposobem przedstawienia postaci, tak oryginalnych i niepowtarzalnych, że trudno o nich zapomnieć. Hayao Miyazaki opierając się na powieści Diany Wynne Jones, stworzył magiczny świat, mocno osadzony w kulturze i mitologii japońskiej. Jestem pod wielkim wrażeniem wyobraźni Hayao, który zgrabnie prowadzi widza przez magiczną krainę, pokazując mu wszystko, co się w niej znajduje. I co najważniejsze, nie ma tu wielkich efektów specjalnych, bowiem reżyser nie pozwala, by więcej niż 10% jego filmu było wygenerowane komputerowo. Uwielbiam twórców z fantazją, bo potrafią wyczarować coś cudownego i zawładnąć sercem widzów. I właśnie taki jest Hayao.


Hook (1991)
Kolejny ukochany film z dzieciństwa. Przygody dorosłego już Piotrusia Pana oglądałam niezliczoną ilość razy na kasecie VHS. Fascynujący film o dorastaniu, dzieciństwie i więziach rodzinnych, a także o tym, ci się dzieje, gdy zapomniany o własnej Nibylandii :) Niezależnie od tego ile będę mieć lat, to zawsze do niego wrócę. Nigdy mi się nie znudzi.


Piraci z Karaibów (2003-2007) 
Czy jest ktoś, kto nie widział Piratów z Karaibów i nie zna Kapitana Sparrowa? :) Najbardziej podobała mi się część pierwsza (najlepsza!). Ogólne zakończenie serii mnie lekko rozczarowało, ale i tak lubię wracać na piracki statek. Najnowszej części jeszcze nie miałam okazji zobaczyć, ale może to nastąpi jak ponownie zobaczę czy czarna perła leży w skrzynce umarlaka gdzieś na końcu świata ;)


Labirynt (1986) 
Prawdziwa perełka kina fantasy. Chętnie wracam to tego filmu, bo ma w sobie coś wyjątkowego. Nie ma tu  efektów specjalnych, są za to pacynki Jima Hensona, jest cudowna scenografia i muzyka. I jest David Bowie - król goblinów w fantazyjnej fryzurze i zbyt obcisłych spodniach (czego zauważyć się nie da ;)).


Nie czytałam książki. Jeszcze nie. Ale film mnie zauroczył. Zabrał w magiczną podróż za Mur, gdzie nie liczy się zdrowy rozsądek, a wyobraźnia. Największym atutem jest obsada: wredna Michelle Pfeiffer, uroczy Robert De Niro, romantyczny Charlie Cox i lśniąca Claire Danes i sir Ian McKellen jako narrator. Dwie godziny w całkowicie innym świecie - cudowne uczucie.


Harry Potter zajął 10 lat mojego życia. Zaczęłam go czytać w klasie gimnazjalnej, a skończyłam już na studiach. Pamiętam dzień kiedy tata kupił pierwsze dwie części, chcąc mnie zainteresować czymś nowym. Jako, że jest to seria przeznaczona dla młodzieży łatwiej przez nią przebrnąć niż przez Władcę Pierścieni. (dlatego też niektórzy wolą świat Tolkiena na ekranie).Osobiście wolę Harry'ego czytać niż oglądać. Jedynie ekranizacja trzeciej części przypadła najbardziej mi do gustu.

6 marca 2012

Plany Notatnika

Obecnie jestem na etapie fascynacji nowym serialem (o którym za jakiś czas), więc moje inne poczynania kulturalne zostały tymczasowo wstrzymane. Żeby jednak nie było pusto na blogu, napiszę czym się zajmę za jakiś czas ;)


Stosik czytelniczy

Jakiś czas temu zajrzałam do kilku bibliotek. Tak od niechcenia. I oczywiście wygrzebałam kilka pozycji, które chętnie bym przeczytała. Czy mi się uda przebrnąć przez nie przed terminem oddania, tego nie wiem.  Na półce czekają (na przeczytanie w nieokreślonej przyszłości) :


"Metro strachu" J. Godey
"Nigdziebądź" N. Gaiman
"Wszystkie boże dzieci tańczą" Haruki Murakami


"Koniec świata i Hard-boiled Wonderland" Haruki Murakami
"Lolita" V. Nabokov



Planowany seans

Filmy z kolekcji Empik:  200% Gratis -1 hit i dwie niespodzianki.


Więcej informacji tu:


Jakiś czas temu skusiłam się jeden z zestawów. To było spontaniczne wydanie pieniędzy, na które nie mam usprawiedliwienia :) Rzadko kiedy kupuję filmy na DVD za własne oszczędności, ale domowa kolekcja jest pod moim (prawie ścisłym) nadzorem ;)
Na razie nie zdradzę, na który z pakietów się zdecydowałam. Obejrzę wszystkie trzy filmy i podzielę się wrażeniami.

Marzec to mój miesiąc motywacji. Zabieram się więc do działania ;)