12 kwietnia 2012

Niezbędny zestaw podróżniczy


Kiedy mam przed sobą długą podróż, koniecznie muszę włożyć do torby dwie rzeczy: książkę i iPoda. Z racji tego, że od dobrych kilku lat kursuję pomiędzy domem rodzinnym a miejscem zamieszkania, nie wyobrażam sobie siedzenia i patrzenia na te same krajobrazy :)
Muzyka w uszach odgradza mnie także od innych pasażerów, którzy rozmawiając przez telefon, dzielą się ze wszystkimi swoimi rodzinnymi problemami, sprawami zdrowotnymi, a nawet intymnymi zwierzeniami.

Zanim dostałam odtwarzacz, sporo się nasłuchałam. Ludzie naprawdę nie potrafią uszanować innych. Gadają tak głośno, przez co nie można się skupić na tym, co się czyta, a nawet zagłuszają radio kierowcy. I nie zdają sobie z tego sprawy.
Zwykle jeżdżę autobusami lub busami, więc nie mam możliwości zmiany przedziału jak w pociągu, a zwrócenie uwagi, zwykle kończy się stwierdzeniem, że to wolny kraj, panuje demokracja i najlepiej się odczepić.
A co mi się zdarzało słyszeć? Raz siedząca za mną dziewczyna opowiadała w szczegółach o swoich badaniach, lekach i wizycie u specjalisty. Innym razem musiałam słuchać o miłosnych rozterkach nastolatki siedzącej obok mnie. To było straszne, zwłaszcza słysząc jej piskliwy głos.

Ostatnio (czyli we wtorek) wracając po świętach, ja i cały bus nasłuchał się zażaleń jednej pani na temat tego, jak na prowincjach nie ma systemu informacji (skoro była u kogoś w gościach, to chyba powinni jej powiedzieć jak dostać się na busy, prawda?). Potem przez całą drogę gadała z rodziną (włączyła jeszcze głośnik, bo słychać było jej rozmówców) i wypytywała kierowcę dlaczego jedzie skrótem, bo ona tej drogi nie kojarzy i czym mógłby trochę zmienić trasę, by mogła wysiąść w wygodnym dla niej miejscu. Słyszałam ją nawet przez słuchawki. Na szczęście, takie przypadki nie zdarzają się często.
Ale i tak największym hitem był facet, który dzwonił do swojej dziewczyny. Kiedyś wracałam wcześnie do domu, jakoś około 7 rano. Cisza w busie, większość drzemie, słychać radio, a tu nagle: "Wstałaś już, kochanie? Nadjeżdżam!" Byliśmy zmuszeni słuchać, że on już do niej jedzie, że się stęsknił. Ona musi wstać, być przygotowana na jego przyjazd. On jej zrobi masaż, by ją rozbudzić, choć najlepiej by się na nią rzucił i zdarł pidżamę... W pewnym momencie zorientował się, że go słychać i szybko zakończył rozmowę.
Kiedyś zacznę takie rozmowy spisywać :)
Macie może podobne doświadczenia?

W Wielkanoc, jedząc własnoręcznie upieczoną babkę, obejrzałam bożonarodzeniowe "Listy do M." Mało w klimacie, ale nie był to mój pomysł ;) Sam film mnie nie zauroczył, nie przekonał. I pora roku nie ma tu nic do rzeczy. Wolę wersję brytyjską.


Dziś 12 kwietnia - Dzień czekolady :)




W taki dzień można poszaleć, bez wyrzutów sumienia :)

Ja tymczasem zabieram się za trzy filmy, dwa dokumenty i książkę. Zapowiada się pracowity weekend.

5 komentarzy:

  1. mój zestaw podróżny chwilowo składa się jedynie z książki, labrador zjadł odtwarzacz, więc zmuszona jestem wysłuchiwać współpodróżnych, choć nie narzekam, traktuję to jako przenośną telenowelę, czasami trafiam na komedię, czasami dramat, czasami kryminał czy serial medyczny, przynajmniej nigdy się nie nudzę; a dzięki w miarę podzielnej uwadze potrafię jednocześnie czytać i słuchać ;))

    Polak to genetycznie zaprogramowany podglądacz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.
      Ja jeszcze miałam kiedyś obok siebie pasażera, który czytał wraz ze mną moją książkę. Mimo, że byłam w połowie :)

      Usuń
  2. rozmowy autobusowe niekiedy są naprawdę zabawne... :D
    ale słodkości... przez Ciebie zgłodniałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego trzeba je spisywać ;) Na czekoladę zapraszam, jeszcze jest godzina do nowego dnia.
      A. I dziękuję za miłe słowa co do wyglądu bloga. Jednak pierwszy pomysł na szatę graficzną był najlepszy :)

      Usuń
  3. Murakami! Ja już od jakiegoś czasu nie podróżuję tak regularnie, ale kiedy to robiłam to uwielbiałam "podsłuchiwać" rozmowy pasażerów. Zawsze wybierałam jedną rozrywkę: albo słuchanie muzyki, albo owe podsłuchiwanie, albo czytanie książek lub gazet ale to tylko kiedy w przedziale było spokojnie, bo też mam problem ze skupieniem się. Rozmowy współpasażerów zawsze są takie fascynujące ;) Lubię tak sobie poobserwować, przychylam się do tego, co napisała Ania. Interesują mnie ludzkie opowieści. Mi samej zdarzyło się kilka razy, że ktoś siedzący naprzeciwko nagle zaczął mi się zwierzać, nigdy jednak nie byli to przystojni młodzieńcy, a jedynie starsi, często wionący alkoholem, panowie :D Jeden stwierdził, że byłabym idealną żoną dla jego syna :D Inny częstował cukierkami...A raz jedna pani była wyraźnie zszokowana, że czytam Wysokie Obcasy. Co do muzyki, miałam kilka sprawdzonych albumów, lubiłam też przesłuchiwać nowe, bo akurat był na to czas. Polecam Ci, i w ogóle wszystkim, ciekawą książkę w temacie podróżowania pociągami - Międzymiasto http://lubimyczytac.pl/ksiazka/60071/miedzymiasto Znajdziesz tu wiele ciekawych anegdot z podróży autorki.

    OdpowiedzUsuń