23 maja 2012

"Nigdy się nie poddawaj, jeśli masz przyjaciół"

Za oknem świeci słońce, letnia pogoda, a ja zabrałam się za oglądanie filmu związanego z Bożym Narodzeniem. A co tam, w Wielkanoc oglądałam Listy do M
Tytuł filmu, o którym dziś dwa słowa, rozpoczyna kolejną część filmów, których jeszcze nie widziałam, a powinnam. Trafiłam na niego przypadkiem, od razu zabrałam się za oglądanie i jestem totalnie zauroczona.
A ten film to:




George Bailey miał wielkie plany. Chciał podróżować, skończyć collage, zarobić pierwszy milion. Jak każdy marzył, by coś osiągnąć, wyrwać się z małego miasteczka, przeżyć niezapomniane przygody. Niestety życie zweryfikowało te plany. Po śmierci ojca podejmuje decyzję, której nigdy dla siebie nie chciał. Zostaje w mieście, przejmuje rodzinny interes - budowlaną kasą oszczędności, a do szkoły wysyła młodszego brata. Na przestrzeni lat obserwujemy losy George - jego nieustanną walkę o przetrwanie firmy ojca, jego zatargi z bogatym i bezdusznym panem Potterem oraz jego życie rodzinne.
W pewnym momencie kłopoty finansowe przerastają George'a, załamuje się on nerwowo i chce popełnić samobójstwo. W ostatniej chwili ratuje go Anioł Stróż, który został wysłany by uświadomić mężczyźnie jak wielką wartość ma jego życie...

George poświęcił całe swoje życie dla innych. Mimo, że miał wiele okazji do tego, by rzucić wszystko w cholerę i wyjechać, nie zrobił tego. Jest taka scena, kiedy bezduszny pan Potter chcąc przeciągnąć George'a na swoją stronę, mówi na głos to, co zawsze po cichu myślał Bailey: wszyscy jego koledzy wyjechali, dorobili się fortuny, zwiedzają świat, a on siedzi w tym małym miasteczku i ledwo wiąże koniec z końcem. A przecież to on jako pierwszy miał podbijać świat. Mimo, że te słowa są jak najbardziej prawdziwe, George nie zmienia swojego zdania i uparcie stoi przy swoim.
Swoją postawą i decyzjami zyskał o wiele więcej niż mógł przypuszczać. Nikt nie ma mu za złe, że nie dorobił się fortuny. Bo pieniądze szczęścia nie dają, dopiero przyjaciele. A na tych trzeba sobie zasłużyć, czego niewątpliwe dokonał Bailey. 

Ten film opowiada o tym, o czym zwykle zapominamy, goniąc za karierą i pieniędzmi. A mianowicie o przyjaźni. Jej siła potrafi zdziałać cuda. Zwłaszcza w Boże Narodzenie.

Jeśli chcecie wiedzieć, wyglądałby świat bez George'a Bailey i dlaczego jest on najbogatszym człowiekiem na świecie, to sięgnijcie po ten film. Naprawdę warto.

4 komentarze:

  1. Chciałabym obejrzeć ten film. Choć myślałam, że jest on bardziej o miłości, a nic o tym nie wspomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten film jest raczej o życiu, o dokonywaniu wyborów, a nie o poznawaniu drugiej połówki. Miłość też jest, ale raczej na drugim planie.

      Usuń
  2. Fabuła wydaje się o wiele bardziej skomplikowana, niż myślałam. Słyszałam o tym tytule, dobrze wiedzieć, że warto;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wspomniałam jeszcze o narracji, misji Anioła Stróża... a to też jest ciekawe. Ale nie mogłam dużo zdradzić :)

      Usuń