5 czerwca 2012

Moje miejsca: biblioteka


Uwielbiam bibliotekę w moim małym rodzinnym mieście. Znajduje się ona w Domku Greckim i należy do zespołu pałacowo-parkowego.

Przechadzam się wolno między półkami, wyszukując książek do przeczytania. Mogłabym skorzystać z internetowego katalogu i przyjść tylko po odbiór, ale większą frajdę sprawia mi osobista wizyta. Wdycham zapach starych książek, dotykam okładek, słyszę ciche rozmowy i wertowanie kartek zza sąsiednich regałów.

Ta biblioteka ma niesamowity klimat i jest dość dobrze wyposażona. Znalazłam w niej więcej książek iż w czytelni uniwersyteckiej, choćby ciężko dostępne "Opowiadania kołymskie" W. Szałamowa. I jest tam jeden cały regał nowości. Więc jak tylko jestem w domu, to zawsze do niej zaglądam.

Kontakt z biblioteką uniwersytecką miałam raczej ograniczony. Polegał on tylko na wypożyczaniu książek przez katalog internetowy. Do czytelni tam się znajdującej, zawitałam tylko kilka razy i to w bardzo nagłych wypadkach. Było tam zimno, panie patrzyły na każdy ruch zza swoich pulpitów (nawet jak się siedziało w ostatnim rzędzie) i tylko one mogły podawać książki z półek po uprzednim wypisaniu rewersu. Inaczej rzecz się miała biblioteką wydziałową. Była nowoczesna, w biało-zielonym kolorze i zwykle pełna ludzi, ale spędziłam tam sporo czasu, robiąc notatki i czytając książki, których w żaden sposób nie dało się wynieść poza budynek.


Jakiś czas zapisałam się do nowej biblioteki. Mała powierzchnia, a co za tym idzie mało regałów z książkami. Większość zbiorów znajduje się w pomieszczeniu "tylko dla personelu". Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie pani bibliotekarka. Zawsze mi się wydawało, że to panie w dziekanacie są niemile i pozjadały wszystkie rozumy. Teraz już wiem, że taki typ człowieka można znaleźć wszędzie. Postawa tej kobiety sprawia, że mam ochotę wyjść zanim coś wybiorę. Jej niezadowolona mina i podejrzliwe spojrzenie na każdego, kto wejdzie to chyba jej znak rozpoznawczy. Postanowiłam zminimalizować przebywanie w jednym pomieszczeniu z kimś tak mało sympatycznym. Wyszukuję książki w internetowym katalogu, podchodzę do pulpitu i wypowiadam na głos tytuł, patrząc na swoje ręce. Wiem, że to niegrzeczne, nie tak mama uczyła, ale spojrzenie typu "po co tu przyszedłeś" sprawia, że staję się niemiła. Aż mam ochotę ją specjalnie wkurzyć i powiedzieć kilka słów. Jak się jej nie podoba ta praca, to nie zrezygnuje. Ja się z nią chętnie zamienię :)


Poza tym miałam się pochwalić, co mam zamiar w następnej kolejności przeczytać, ale od tygodnia nic nie ruszyłam. Cały czas czytam "Sto lat samotności" Márqueza. Ostatnio najwięcej czasu spędzam nad swoją wymyśloną historią, bo jeszcze w tym roku chciałabym przesłać tekst do wydawnictwa.


zatem piszę dalej :)

I ostatnio znaleziony cytat:

"Jeśli nie możecie przeczytać wszystkich swoich książek, to przynajmniej bierzcie je do ręki, gładząc okładkę. Zaglądajcie do nich. Otwierajcie na chybił trafił. Przeczytajcie choć jeden ustęp, z chwilą kiedy wasz wzrok zahaczy o jakieś zdanie. Jeśli nie możecie zrobić z książek przyjaciół, zróbcie z nich bliskich znajomych."
Winston Churchill

źródło zdjęć: weheartit.com

16 komentarzy:

  1. Och, mam nadzieję, że Ci się powiedzie i któreś wydawnictwo (a może więcej niż jedno, oczywiście ;)) odpowie pozytywnie :) Teraz jest ich tyle. A ja Twoją książkę zrecenzuję dla Lubimy Czytać ;) Co do biblioteki w moim mieście, chodzę do siedziby głównej, choć są też filie osiedlowe, jednak ich mała przestrzeń mnie krępuje - na ogół w bibliotece jestem jedyną wypożyczającą. Nie wiem, czy wybieram sobie dziwne pory, czy naprawdę czytelnictwo upada. Z kolei ta filia główna jest tak słabo zaopatrzona ;( Nowości niewiele, a jeśli już są to szybko znikają. Nie mniej nie mogę jej nie pochwalić za to, że zakupili całą trylogię 1Q84 Murakamiego, dzięki czemu nadrobiłam dwa ostatnie tomy. No i panie są miłe i cierpliwe. Na pewne książki poluję już od bardzo dawna i za każdym razem są wypożyczone, dlatego mnie by bardzo ucieszyła możliwość zamawiania przez internet, niestety na razie nie ma takiej opcji. Więc chodzę między półkami i szukam, z listą w ręku. A jak znajduję coś co chciałam, to cieszę się jak dziecko :)
    P.S. Obiecuję że już niedługo odezwę się na facebooku, przepraszam za zwłokę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim dojdzie do druku, to miną wieki :) To będzie ciężka batalia. Chcesz napisać recenzję? Nie wiem czy historia Ci się spodoba :)
      Ja też mam kilka fili, ale korzystam z tej bliżej domu, w której też jest duży wybór. U mnie pełno jest wypożyczających, jednak ja trafiam zwykle na osoby starsze. Co do Murakamiego - w katalogach są wszystkie jego książki, ale zwykle wypożyczone i ciężko trafić na wybrany tytuł.

      Usuń
  2. a ja uwielbiam swoją bibliotekę uniwersytecką, od kąt ją wyremontowali i utworzyli specjalną sekcję tzw. wolnego dostępu, spędzam tam stanowczo zbyt dużo czasu, to najlepiej zaopatrzona filmoznawczo biblioteka do jakiej uczęszczam [a mam ponad 6 5 kart]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie :) W mojej bibliotece wydziałowej też było dużo książek z filmoznawstwa. W głównej bibliotece wypożyczają głównie pracownicy naukowi i często książki o filmie są niedostępne. A oni nie wiedzą co to limit. Przez coś takiego nie mogłam skorzystać o książce z adaptacji filmowej, potrzebnej do pracy. Ach, te przywileje..

      Usuń
  3. Jestem fanką książek, ale nie fanką bibliotek- być może dlatego, że dostałam kiedyś uczulenia z BUW-ie;3 Nieprzyjemne bibliotekarki? Z tym też się kiedyś spotkałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz takie doświadczenie? Podziel się historią:)
      Ja po raz pierwszy spotykam się z tak wredną babą w bibliotece.

      Usuń
    2. To było jak musiałam zebrać materiały na prezentację maturalną. Byłam w jakiejś bibliotece pierwszy raz, a pani za ladą w wyjątkowo nieuprzejmy sposób mnie instruowała (do tego udawała bardzo zmęczoną życiem). Nie powiem, żeby potem chciało mi się w najbliższej przyszłości tam wracać.

      Usuń
    3. Nie dziwię się, że tam nie wróciłaś. Nie dość że tacy ludzie odstraszają, to nie umieją zachować się wobec obcych ludzi. Ja też chyba zmienię bibliotekę. Na samą myśl, że mam tam pójść robi mi się niedobrze...

      Usuń
  4. kocham chodzić do biblioteki i czuć obecność tych wszystkich książek. trzymam kciuki, aby Twoja historia wyszła na światło dzienne. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jak przeżyję batalię z wydawnictwami to na pewno się pochwalę.

      Usuń
  5. Osobiście wolę kupować książki niż wypożyczać. Może dlatego, że w moim mieście bibliotekom raczej daleko do kameralnej, przyjemnej atmosfery. A może tylko ja mam takie wrażenie? Sama nie wiem.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię zaglądać do biblioteki,ale w mojej małej miejscowości wybór nie jest tak duży jak w większych miastach. Ja na szczęście mam bardzo miłą bibliotekarkę,która zawsze jak mnie widzi to mówi mi czy są jakieś "nowości" moich ulubionych autorów ^^(A)

    OdpowiedzUsuń
  7. P.S. Zapomniałam dodać, że jesteś mistrzynią w wyszukiwaniu fajnych fotek na swój blog :) (A)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Staram się jak mogę, a ciężko być dziś oryginalnym :)

      Usuń
  8. A ja z innej beczki- jak wrażenia ze "Stu lat samotności"? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak najbardziej pozytywne, tyle że jeszcze nie skończyłam czytać :) "Sto lat samotności" jest lekturą wymagającą i muszę się porządnie do niej przyłożyć.Zrobiłam sobie przerwę i zabrałam się za "Wieczór trzech króli" Szekspira.

    OdpowiedzUsuń