5 października 2012

Michael Dorsey i Dorothy Michaels

Tootsie (1982)


Cóż może zrobić niedoceniany aktor, żeby zaistnieć? Ma wybitny talent, ale ma też wysokie wymagania. Nikt nie chce z nim pracować, każde przesłuchanie kończy się słowami "szukamy kogoś innego". W końcu wpada na pomysł, by pokazać swoje umiejętności z całkiem innej strony. Postanawia przebrać się za kobietę i zostać aktorką w operze mydlanej. Wreszcie nadchodzi upragniony sukces... sukces pełen komicznych sytuacji i nieoczekiwanych zdarzeń.


To jeden z lepszych filmów, w których mężczyzna przebiera się za kobietę. To, co głównie ten film wyróżnia to:

1. Rewelacyjna rola Dustina Hoffmana. Świetnie pokazał, jak to jest być kobietą: kupowanie ciuchów i kosmetyków, dobór dodatków ("nie mam odpowiedniej torebki to tego stroju") czy ubieranie się przed ważnym wyjściem ("co mam na siebie włożyć", "czy to pasuje do tego"). Jako kobieta musiał zmienić nie tylko swoje zachowanie, a także myślenie.

2. Pokazanie jak wyglądała praca przy serialu w latach 80. Przygotowanie się do roli, omawianie scen, chaos, wszelakie problemy techniczne, prowadzące do nadawania "na żywo".

3. Długa droga aktora do sławy. Wszystkim wydaje się to takie proste: skończyć szkołę aktorką, pójść na casting i od razu zostać zauważonym. Prawda jest zupełnie inna, i pierwsze minuty tego filmu są najlepszym przykładem. Nawet najbardziej utalentowany aktor musi się sporo namęczyć, by udowodnić, że potrafi

4. Przygotowanie do roli. Fajnie jest podpatrywać jak aktor staje się kimś zupełnie innym. A zwłaszcza, gdy ma zmienić płeć. Cały proces przemiany to fascynująca sprawa.

5. Bill Murray/ Jessica Lange/ Sydney Pollack/ - przyjaciel, ukochana i agent. Świetne zagrane role, choć lekko przyćmione przez Hoffmana.


Są też minusy. Postać Dorothy Michaels pojawia się nagle, wcześniej nic nie wskazuje na to, by bohater myślał o tej przebierance. Przynajmniej nie mówi o tym wprost. Zmienia się kadr i ulicą idzie Dorothy. Lekko mnie też wkurzał sposób mówienia Hoffmana jako Michaela. Miałam wrażenie, że cały czas ma coś w ustach. No i końcowa scena serialu. Myślałam, że to inaczej rozwiążą, bo wyszło trochę nudno.
Jednak całokształt jest jak najbardziej na plus.
Z czystym sumieniem polecam (choć pewnie tylko ja dopiero teraz obejrzałam ten film :) )
Ocena: 8/10

2 komentarze:

  1. No to jest jeden z tych filmów, które zawsze można obejrzeć;). Oczywiście od razu przypomina mi się tu inna produkcja z Robinem Williamsem w roli głównej. A no i charakteryzacja samej "Tootsie" jest po prostu świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przy okazji tego filmu pomyślałam o "Pani Doubtfire" :) Lubię wracać do tej historii.

      Usuń