1 lutego 2013

W kilku słowach...

Chwilowy brak aktywności został spowodowany nowym serialem. Nadrabiam go hurtowo, więc pisanie zeszło na dalszy plan (ale nie bardzo daleki). Jak tylko skończę pierwszy sezon, to coś o nim napiszę. Teraz kilka słów o filmach, które jakiś czas temu widziałam. Jest tylko jedna produkcja z oscarowego wyścigu, bo nie mam w zwyczaju oglądać na bieżąco nominowanych filmów. Choć jeszcze jeden wyjątek zrobię.


Zapaśnik (2008)

Zmusiłam się by obejrzeć ten film. Nie lubię patrzeć na wrestling, ale ciekawiła mnie rola Mickeya Rourke'a. Przymykając oczy w scenach walk, wytrzymałam jakoś te dwie godziny i przyznam szczerze, że nie jestem jakoś specjalnie zachwycona. Zobaczyłam film, który ma kilka bardzo dobrych scen. Prosta historia o człowieku, który ma pasję i poświęca dla niej dosłownie wszystko, a kiedy zostaje mu ona odebrana pozostaje z niczym. Co więc w takiej sytuacji zrobić? Spróbować żyć dalej czy wrócić za wszelką cenę na krótką chwilę triumfu? Bohater dokonuje wyboru, ale tylko od nas zależy jak to zinterpretujemy. Cały film dźwiga na barkach Mickey Rourke. Nikt inny nie pasował mi bardziej to tej roli. Powrócił do aktorstwa w niezłym stylu.
Ocena: 7/10



Brytyjczycy nabijają się z amerykańskiego kina akcji. Fabuła jest (pozornie) prosta. Najlepszy policjant w Londynie - Nicholas Angel, dostaje awans i otrzymuje przydział w spokojnym miasteczku Sandford. Główna przyczyna to zawstydzanie innych kolegów z komisariatu. Na prowincji kompletnie nic się nie dzieje. Do czasu. Nagle dochodzi do serii morderstw, a wszyscy twierdzą, że to zwykle wypadki, nie mające znaczenia. Odkrycie prawdy okaże się mocno skomplikowane.
Oglądając ten film nieźle się ubawiłam. Szybkie tempo, niezły montaż i szalony, makabryczny wręcz humor. Plus świetny duet Simon Pegg/Nick Frost.
Ocena: 7/10



Z oceną tego filmu miałam spory problem. Głównie ze względu na jego tematykę, która na razie jest zupełnie obca - kryzys w małżeństwie, które trwa ponad trzydzieści lat. Na początku film był zabawny, ale kiedy Kay i Arnold trafili na terapię, nie śmiałam się zbyt często. Byłam raczej zażenowana i miałam wrażenie, że podglądam rodziców, którzy mówią o swoich intymnych problemach. Z drugiej strony twórcy poruszają ważną kwestię dotyczącą współczesnych związków, gdzie króluje dewiza: lepiej się poddać niż walczyć. Chcą się jej przeciwstawić, pokazując że warto spróbować i jeszcze raz dać szansę drugiej osobie, bez względu na pojawiające się przeszkody. A jest ich nie mało.
Film powinien reklamować znany demotywator: kiedyś jak coś się psuło, to się to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza. O tym trzeba pamiętać, bez względu na wiek.
Ocena: 6/10


Gran Torino (2008)

Ten film ogląda się głównie ze względu na ostatnią aktorską rolę Clinta Eastwooda. Sama historia nie jest zbyt odkrywcza, ale pokazana w całkiem nowy sposób. Walter Kowalski to zgorzkniały typ, pełen złych cech. Ma uprzedzenia, klnie i nie warto z nim zadzierać. Nie lubi swoich sąsiadów-emigrantów, są dla niego złem koniecznym. Ale z nimi nie walczy. Kiedy przez przypadek im pomaga, nawiązuje się dziwna przyjaźń. Okazuje się bowiem, że więcej go łączy z sąsiadami niż własną rodziną. Nie ma tu porywającej akcji, ale fabuła wciąga - co jest dużą zasługą gry Eastwooda. Początkowo zachowanie i życie bohatera wywołuje śmiech, potem z ciekawością obserwujemy zmiany w jego zachowaniu, a na końcu kręcą się łzy. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Zakończenia bez dużego rozlewu krwi, ale za to pełnego poświęcenia w imię przyjaźni. Długo siedziałam gapiąc się na napisy końcowe.
Ocena: 8/10



Nie bardzo wiem jak mam ten film zrozumieć. Jest dla mnie dziwny, trochę niejasny. I jakoś mnie na duchu nie podniósł. Chodziło o życie na marginesie? O życie na wolnej ziemi, z dala od cywilizacji? O życie po katastrofie? A może główną osią fabuły była dziwna relacja ojca i córki? Biegnące bestie są prawdziwe czy to tylko metafora? Żadne klarowne odpowiedzi nie przychodzą mi do głowy. Podziwiam tych, którzy doszukali się czegoś w tym filmie. Ja jedynie doceniam muzykę i małą Quvenzhané Wallis. Choć jest urocza, to nominacja jest trochę na wyrost.
Ocena: 6/10


Big Lebowski (2008)

Film totalnie zakręcony. Nie wiadomo co się do końca dzieje, ani dlaczego tak się dzieje, ale chyba nie ma to żadnego znaczenia. Historia Jeffa Lebowskiego, znanego jako "Koleś", ma nam pokazać, że nie mam przymusu uczestniczenia w codziennym "wyścigu szczurów" do kariery, do bycia lepszym od innych. Koleś woli proste życie, a jego motto brzmi: "idź przez życie powoli, abyś się nie przemęczył". Kiedy przez przypadek zostaje wciągnięty w dziwną intrygę, próbuje z tego wyjść własnie w najprostszy sposób. Niestety nie udaje mu się to, głównie z powodu najlepszego przyjaciela Waltera Sobchaka, który spokojny raczej nie bywa. Koleś zmuszony jest więc przeżyć szalone przygody, by wrócić do tego, co lubi najbardziej, czyli do trawki, muzyki i kręgli.
Big Lebowski to film dość specyficzny, ale warty obejrzenia. Ma niezłe teksty, kilka świetnych scen i rewelacyjny duet Jeff Bridges/John Goodman.
Ocena: 8/10



Nie oszukujmy się, gdyby nie Jack Sparrow, ten film by nie powstał. Fabuła głównie opiera się na tej własnie postaci, gubiąc gdzieś po drodze resztę. Nie ma już tego klimatu, który towarzyszył poprzednim filmom, co pewnie jest wynikiem zmiany reżysera. Rob Marshall nie przeskoczył poprzeczki, jaką ustawił Gore Verbinski. Przyjemnie było wrócić do świata karaibskich piratów, ale to nie jest już to samo. Nie pomógł nawet hiszpański akcent Penélope Cruz.
Ocena: 5/10

Źródło zdjęć: Filmweb.pl

3 komentarze:

  1. I tym samym 'ostre psy' lądują na mojej liście "do obejrzenia" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O nieszczesnych "Bestiach..." moglabym powiedziec to samo. Zarowno jesli chodzi o dwie zalety jak i te pytania ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, "Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach" mocno dostali po tyłku. Tylko Depp jako tako ratuje ten film, reszta obsady jest jakaś taka sztuczna, nie polubiłam nowych bohaterów, a mówiąc szczerze byli mi całkowicie obojętni:( A.

    OdpowiedzUsuń