3 kwietnia 2013

Pierwsze spotkanie: Wes Anderson

Twórca, który konsekwentnie tworzy oryginalne kino. Reżyser, który wymyślił swój własny filmowy świat i przedstawia go w każdym filmie.


Wyobraźnia Wesa Andersona jest fascynująca. Jego filmy to galeria różnorodnych postaci, głównie bardzo oryginalnych. Inni niż reszta, dziwni, neurotyczni, zagubieni w rzeczywistości. Ubierają się fantazyjnie, więc ciężko byłoby przejść obok nich obojętnie. Jeśli mają pracę, to raczej ciężko zobaczyć jak realizują się zawodowo, nie wiadomo też jak robią zakupy czy uprawiają hobby. Po prostu są. Istnieją między marzeniami a rzeczywistością. Pragną wprowadzać w życie mało realne  plany, lubią swoją codzienność i daleko im do wielkich zmian.

Scenariusze, które pisze Anderson są pełne błyskotliwego humoru i absurdalnych dialogów, a tych cech w dzisiejszym kinie jest coraz mniej. I ma zawsze świetną obsadę, m.in: Bill Murray, Gene Hackman, Owen Wilson, George Clooney, Ben Stiller, Cate Blanchett, Meryl Streep, Gwyneth Paltrow, Jason Schwartzman. Poza tym, Anderson świetnie żongluje filmowymi gatunkami i konwencjami. W jego filmach mamy pastisz sagi rodzinnej ("Genialny klan"), film rabunkowy w wersji animowanej ("Fantastyczny Pan Lis"), kino drogi odwołujące się do twórczości Satyajita Raya ("Podróż do Darjeeling"), czy wariację na temat morskich przygód Jacquesa Cousteau ("Podwodne życie ze Stevem Zissou").

Tyle mniej więcej przeczytałam na jego temat. Dlaczego wcześniej nie zajrzałam do tego świata? Nie wiem, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale.


Po obejrzeniu kultowego już "Genialnego klanu" wiedziałam, że szybko nie opuszczę filmowego świata Andersona. W tym filmie podobało mi się wszystko: historia i sposób jej przedstawienia w formie rozdziałów, wystylizowanie na kronikę rodzinną, ujęcia statyczne przypominające zdjęcia robione do albumu. Intrygujący bohaterowie, rewelacyjnie zagrani (nagle spojrzałam inaczej na Owena Wilsona).


Potem zabrałam się za historię lisa, który ma duży problem z porzuceniem swojej dzikiej natury i mówi głosem George'a Clooney'a. "Fantastyczny pan lis" mnie całkowicie urzekł. Nie tylko historią, gdzie pełno jest egzystencjalnego absurdu, ale także sposobem wykonania. Film zrobiony w technice animacji poklatkowej to dziś rzadkość. Poza tym ma świetne dialogi, humor i cudowną muzykę (rewelacyjne Just another Dead Rat in a Garbage Pail). Warto zobaczyć.

Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak dalej podróżować po filmowym świecie Andersona. Nie wiem tylko jeszcze w jakiej kolejności :)

7 komentarzy:

  1. O jak miło :) Pewnie widziałaś, że trochę pisałam o Andersonie u siebie i wychwalałam pod niebiosa "Fantastycznego Pana Lisa", także od siebie mogę doradzić (ale wiadomo każdy odbiera filmy po swojemu), że lepiej zacząć od starszych filmów, przynajmniej ja tak bym teraz zrobiła, bo w starszych produkcjach jest jeszcze mniej "Andersona", więc lepiej zaczynać od mniejszych dawek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam i zadnie podzielam :) I chyba zacznę chronologicznie oglądanie, co by nie przedawkować ;P

      Usuń
  2. Widziałam niestety tylko 'Moonrise Kingdom', ale nie powiem, żebym wcześniej nie słyszała o tym panu. Moja znajoma poleciła mi "Pociąg do Darjeeling" bo baardzo lubi Brody'ego. No ale wiadomo jak to jest z niektórymi rekomendacjami;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z rekomendacjami trzeba uważać :P
      Jak pierwszy raz widziałam zwiastun "Pociągu do Darjeeling" to wydawało mi się, że to strasznie dziwny film będzie. A teraz jestem ciekawa, o co w nim chodzi.

      Usuń
  3. "Fantastyczny Pan Lis" to mój zdecydowany faworyt tego reżysera. Anderson jest niezwykłym artystą obrazu. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja widziałam tylko Moonrise Kingdom i krótkometrażówkę Hotel Chevalier (z Natalie Portman). Obydwa filmy dziwne, inne, ale ma się po nich ochotę na więcej. Z pewnością obejrzę "Genialny klan", bo uchodzi za najlepszy jego film. Jestem bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ten świat dziwnych postaci jakoś nie przekonuje, ale lubię atmosferę tych filmów i ich piękne zdjęcia. Wizualnie to prawdziwe perełki.

    OdpowiedzUsuń