21 października 2013

Cisza, pustka i mrok

Grawitacja (2013)


Dr Ryan Stone (Sandra Bullock) jest wybitną specjalistką od inżynierii medycznej. Zatrudniona przez NASA trafia do zespołu pracującego przy naprawie teleskopu Hubble'a. Dowódcą misji jest Matt Kowalsky (George Clooney), który po powrocie na Ziemię ma zakończyć karierę astronauty. Kiedy w prom kosmiczny, którym fachowcy przylecieli na orbitę, uderzają szczątki starego rosyjskiego satelity, ginie większość członków misji. Przy życiu pozostają tylko dr Stone i Kowalsky. Od tej chwili są zdani tylko na siebie. Muszą dotrzeć do innego promu, ale zapas powietrza w uszkodzonych zbiornikach nieubłaganie się wyczerpuje...
[źródło opisu: filmweb.pl]


2 października 2013

Z wizytą u Krystyny Jandy

Nie byłam w teatrze jakieś siedem lat, więc kiedy nadarzyła się okazja, musiałam ją wykorzystać.


Teatr Polonia. Spektakl "Kalina".

Źródło zdjęcia: teatrpolonia.pl

Monodram oparty na życiu Kaliny Jędrusik. Próżno jednak doszukiwać się tu kompletnej biografii, która przybliży widzowi postać sławnej aktorki. Jej historia jest jakby pretekstem do opowiedzenia o tym, jak często traktowane są kobiety przez pryzmat swojego ciała i swojego życia prywatnego. Aktora raz nazwana seksbombą, na zawsze nią pozostanie. Tak było z Kaliną Jędrusik, z przywoływaną Marylin Monroe i tak jest z grająca w spektaklu Katarzyną Figurą. Każda z nich nie raz udowodniała, że potrafi grać, ale widzowie pamiętają tylko pełne kształty i to, co się dzieje poza ścieżką zawodową. Jest to też historia o kobietach, które ciągle idą w przeciwnym kierunku niż reszta, nie godzą się na kompromisy i walczą o bycie sobą.

Główną rolę powierzono Katarzynie Figurze. To wybór idealny, nie tylko ze względu na podobną historię. Figura na scenie jest rewelacyjna. Opowiada widzom historię Kaliny Jędrusik, ale nie stara się nią być, jedynie przybliża się do tej postaci, dając widzom pewne wyobrażenie. Nie kopiuje też głosu Kaliny, gdy śpiewa stawia na własną interpretację najbardziej znanych przebojów.

Bardzo prosta scenografia pozwala się skupić na postaci, nie rozprasza. Na ekranie w tle pojawiają się projekcje, dopełniające spektakl. I można jeszcze usłyszeć Piotra Fronczewskiego - jest głosem Stanisława Dygata.

To było magiczne półtorej godziny. Intymne spotkanie aktorki z publicznością. Pierwszy monodram w karierze Katarzyny Figury został nagrodzony gromkimi brawami, które wywoływały ją zza kulis cztery razy. Nie da się opisać jej wzruszenia z tego powodu. To trzeba zobaczyć.

Choć minęło już trochę czasu, ten spektakl nadal siedzi mi w głowie. Spotkania z aktorem na żywo nie da się tak łatwo zapomnieć. Chyba zacznę częściej chodzić do teatru.