18 kwietnia 2014

Kilka kulturalnych faktów...

... od zawsze zapisanych w notatniku.


1. Teledysk, który fascynował mnie odkąd pamiętam. I tak mi zostało. W sumie nie powinnam się dziwić, skoro od najmłodszych lat słuchałam Dire Straits i innych rockowych zespołów ;)



2. Ulubiony film z polskiej kinematografii. Są dwa. Stare, ale lubię do nich wracać. Przynajmniej twórcy mieli jakiś pomysł i można się było pośmiać.

Jadzia (1936)
źródło
Seksmisja (1983)



3. Pierwsza muzyczna fascynacja w czasach nastoletnich. Chesney Hawkes! Pamiętam nawet film z jego udziałem: Buddy's Song. Mam gdzieś kasetę z jego pierwszymi piosenkami.




4. Nie dla mamy, nie dla taty lecz dla każdej małolaty - przyznaję, że dla tej serii zapisałam się do biblioteki, będąc w podstawówce/gimnazjum. Od czegoś musiała się zacząć fascynacja książkami ;) Mimo że dziś czytam kompletnie inną literaturę, to pozostała mi słabość do młodzieżówki.



5.   Najdziwniejsza przeczytana polska książka.
"Próchno" W.Berenta - do tej pory nie wiem o czym była fabuła, a nie mam ogólnie problemów z zapamiętaniem treści. Po tej lekturze, każda inna książka wydawała się normalna. No, może prawie ;)



6. Dziecięcy szał na punkcie bajki Disneya - uwielbiałam Piękną i Bestię do tego stopnia, że oglądałam ją niemal codziennie. Rodzice mieli dość :) Musiałam mieć też kolorowanki z postaciami, bo zeszytów z Disneya nie były jeszcze w tamtych czasach popularne.


7. Dzieło literackie, a adaptacja filmowa. Omów na wybranym przykładzie. - mój temat prezentacji maturalnej. Większość osób próbowała mi wmówić, że mam wybrać jakąś lekturę. Oczywiście to była bzdura. Porwałam się z motyką na słońce wybierając ulubioną powieść, ale zdałam jako jedna z najlepszych. I zszokowałam nauczycieli :D Nie ma nic lepszego, niż wybrać temat, który wiąże się z zainteresowaniami.


8. Opowiadania o królikach - tak zatytułowane są moje pierwsze próby pisarskie w szkole podstawowej. Kiedy znalazłam ten zeszyt, po prostu nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Życie małych królików w lesie naprawdę musiało mnie zafascynować, skoro próbowałam się nawet bawić w ilustratora :D Ciekawa sprawa, bo ja o pisaniu na pomyślałam dopiero pod koniec liceum. Najwyraźniej długo dojrzewałam do tej decyzji...



Tyle ode mnie. Takie powroty to przeszłości to fantastyczna sprawa. Kolejne pięćdziesiąt punktów się nie zmieściło, bo nie potrafiłam skrócić własnych myśli. Może zrobię jeszcze jedną selekcję... Zmykam do spraw bieżących i nieustannej walki z czasem. Muszę jakoś znaleźć sposób, by pisać więcej postów w miesiącu. Jakieś rady?

5 komentarzy:

  1. ja do tej pory mam cały regał zapełniony książkami z serii "..dla każdej małolaty" :D choć do nich od wieków nie sięgałam nadal mają swoją wartość sentymentalną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja też mam do nich sentyment :) Którąś sobie kiedyś przeczytam, by sprawdzić jak teraz ją ocenię.

      Usuń
  2. Z Chesneyem Hawksem to masz mistrza. Jego zdjęciem wykopałaś go z takich piwnic moich wspomnień, że szok. Moja pamięć kompletnie go wymazała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też go wymazała, ale robiąc porządki znalazłam masę starych kaset magnetofonowych. I przypomniało mi się, że byłam jego wielką fanką :) Aż jestem ciekawa co się działo z jego karierą.

      Usuń
  3. Fajny temat, lubię takie wspominkowe sprawy.Też gromadziłam kolorowanki, najbardziej pamiętam tę z "Magicznego Miecza".
    Sama kiedyś próbowałam pisać z koleżanką 'książkę' inspirując się "Broken Swordem", ale szybko się nam to znudziło;p.

    OdpowiedzUsuń