24 maja 2014

W kilku słowach...

Czytając opis filmu myślałam, że będzie to kolejna romantyczna (i przewidywalna) historia o nastolatkach. On - Sutter dusza towarzystwa, imprezowicz nie przepadający za nauką. Ona - Aimee - spokojna, wzorowa uczennica, będąca gdzieś na końcu szkolnej drabiny popularności. Poznają się wczesnym rankiem na trawniku przed domem Aimee. Miłość od pierwszego wejrzenia i szczęśliwie zakończenie poprzedzone kilkoma problemami? Niestety nie. Twórcy (500) Days of Summer przyszykowali dla widza niespodziankę. Opowiadają tę historię w bardzo subtelny sposób, pozwalają swoim bohaterom się poznać, zbliżyć i zmierzyć ze swoimi decyzjami. Z jednej strony oglądamy jak Aimee zmienia się pod wpływem Suttera - staje się bardziej odważna i pewna siebie, jak zaczyna darzyć go uczuciem. A z drugiej próbujemy rozgryzać zainteresowanie się Suttera Aimee, bo nie jest ono powiedziane wprost. Tak sobie spokojnie obserwujemy, aż w pewnym momencie następuje zwrot, bohaterowie zmieniają kierunek i mamy wrażenie, że tak musiało być. A potem następuje kolejna wywrotka i... lepiej zobaczcie sami.
Ocena: 7/10




Kiedy kilka lat temu po obejrzeniu zapowiedzi "Pociągu do Darjeeling", od razu stwierdziłam, że nigdy nie sięgnę po ten film. Obce mi wtedy było kino Andersona i nie chciałam mieć nic wspólnego z filmami, które uwzględniają chaos w fabule. Ale jak to mówią, nigdy nie mów nigdy - dorośnij, poczytaj i oglądaj. Dziś duchowa podróż trzech braci dookoła Indii całkowicie mnie wciągnęła. Próba odbudowania więzi rodzinnych, w pewnym zmienia się próbę zapanowania nad postępującym chaosem. Pieczołowicie zaplanowana podróż co chwila zaskakuje zwrotem akcji. I tak naprawdę nie chodzi już o obrany cel podróży, ale samą drogę bohaterów. Ile w tym sensu, nie wiem. Ale dobrze mi się ten film oglądało i miło go wspominam. Poza tym ma naprawdę dobre aktorstwo (Wilson, Brody i Schwartzman - wow!) i cudowny klimat Indii.
Ocena: 7/10




To był bardzo przyjemny seans filmowy. Miło było wpaść do studenckiego kampusu w USA, posłuchać dobrej muzyki, złamać kilka stereotypów i pośmiać się z teksów Grubej Amy. Dziś rzadko można obejrzeć dobry film dla młodzieży. Na dodatek muzyczny. Film z dużą dozą pozytywnej energii, do częstego oglądania :)
Ocena: 7/10




Z tym filmem Andersona mam problem. Jest tu cudowna scenografia, fascynujący klimat lat.60, przerysowane postaci (rewelacyjni Norton i Willis) oraz opadająca w ucho muzyka. Ogólnie podobało mi się w nim wszystko, z wyjątkiem głównego wątku fabularnego. Jakoś nie mogłam przyzwyczaić się do myśli, że główni bohaterowie mają po dwanaście lat i zachowują się znacznie doroślej. I nie pomogła mi w tym świadomość, że to film Andersona i tu wszystko jest możliwe. Mali aktorzy też mi nie przypadki do gustu. A że są na pierwszym planie przez cały film, to zaczęło mnie to irytować. Do tego filmu raczej nie wrócę... może z wyjątkiem scen z Edwardem Nortonem. Był genialny.
Ocena: 6/10

10 komentarzy:

  1. Jakoś nie pomyślałam o tym, że są zbyt dorośli, po prostu kupiłam wszystko co Anderson mi zaserwował. O Pitch Perfect myślałam kilka razy, ale jakoś Anna Kendrick mnie odstrasza. Ma specyficzną urodę, jakoś źle mi się kojarzy. Po prostu irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moonrise Kingdom to jedyny film, którym mnie Anderson do końca nie przekonał. Pod tym względem był lepszy "Bottle Rocket" - mimo, że go oceniłam niżej, to kupiłam całą koncepcję. Ale jak wiadomo - każdy ma swoje filmowe odczucia :)
      A co do Pitch Perfect - Anna Kendrick bardzo fajnie w tym filmie wygląda, chyba o wiele lepiej niż w innych filmach, które widziałam. Spróbuj kiedyś dać temu filmowi szansę :)

      Usuń
  2. A co myślisz o 500 dni miłości? Mnie trochę zawiódł, komentarze miał rewelacyjne, a dla mnie a taki tam filmik, przyzwoity, niezły, ale bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 500 dni miłości mnie się akurat podobało. Bo to film o miłości, która nie koniecznie musi mieć szczęśliwe zakończenie. Rzadko można zobaczyć takie historie. Choć przyznam, że to film na raz.

      Usuń
  3. To samo irytowało mnie w Moonrise Kingdom. Pociąg do Darjleeling mam w planach, bo cały czas jeszcze daję szansę Andersonowi na przekonanie mnie do siebie, ale nie będzie to wielka miłość ;)

    Wielkiego apetytu narobiłaś mi natomiast na "Cudowne tu i teraz" - rekomendacja, że to film twórców "500 dni..." poskutkowała ;) "Pitch Perfect" chyba widzieli wszyscy poza mną, ale jakoś nie jestem przekonana czy nie szkoda czasu na ten film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj sobie najnowszy film Andersona: Grand Budapest Hotel - jest cudowny i może Cię do niego przekona :) To specyficzne kino i zdaję sobie sprawę, że nie każdego zachwyci :)
      "Cudowne tu i teraz" - myślę, że może Ci się spodobać ten film, więc koniecznie obejrzyj. Bardziej niż ja lubisz tego typu produkcje.
      Szkoda czasu na "Pitch Perfect"? To film, który poprawia humor i świetnie nadaje się na wieczór filmowy ze znajomymi. Prędzej powiedziałabym, że stratą czasu jest oglądanie horrorów ;)

      Usuń
  4. Patrzę na ten obrazek z pierwszego filmu i czy ja dobrze widzę, że gra tam dwoje aktorów z "Niezgodnej"?:) Mi akurat MK nieco bardziej przypadło do gustu, no ale to kino specyficzne, więc trudno by każdemu się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłaś :) W ciekawostkach na Filmweb piszą: Miles Teller brał udział w przesłuchaniu do roli Four. Po obejrzeniu filmu The Spectacular Now reżyser zaproponował mu rolę Erica, który powinien być przeciwieństwem Four, jednakże Teller odrzucił tę propozycje, twierdząc, że nie mógłby on konkurować z Theo Jamesem. Przyjął on jednak rolę Petera, po namowach koleżanki z planu Shailene Woodley.

      Ja ogólnie lubię specyficzne kino Andersona, ale zawsze gdzieś znajdę to"ale" :D

      Usuń
    2. No powiem Ci, że teraz sobie go nie wyobrażam w roli Czwórki;) (nawet jeśli to był tylko casting).
      Z drugiej strony trudno, żeby wszystko podobało się w ten sam sposób. Tak jest u mnie chociażby z filmami Tarantino, których kilka lat temu po prostu nie trawiłam ("Kill Bill 2" wydawał mi się po prostu nudny).

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń