26 lipca 2014

Miszmasz # 8

W telegraficznym skrócie.



Dziś będzie filmowo, krótko i treściwie. Musiałam szybko coś wykombinować, by mi lipiec nie zniknął z archiwum ;) Gdzieś tam w między czasie zaczęłam pisać dwa nowe posty, ale żeby je opublikować potrzebuję czasu na poszukanie informacji. Jak zwykle w starciu :Klaudyna konta czas, Klaudyna przegrywa :/ A miałam na początku roku tyle planów...

Sprawa pierwsza: kilka ostatnio obejrzanych filmów, które w ogóle mi się nie podobały. Jestem zwolennikiem teorii, że złe filmy też trzeba oglądać i o nich dyskutować, ale czasem po prostu się nie da.

Wkręceni (2014) - przypomniałam sobie o tym filmie tylko dlatego, że widziałam ostatnio Kamillę Baar w moim miejscu pracy. A o tym filmie chciałabym zapomnieć. Nie wiem dlaczego polscy filmowy na siłę próbują przemycić do rodzimego kina zachodnie wzorce fabularne. Za każdym razem to się nie sprawdza, ale oni za każdym razem to robią. Wkręceni mają w miarę dobry początek, ale potem jest coraz gorzej. Fabuła coraz bardziej irytuje, żarty są coraz głupsze, a zakończenie woła o pomstę do nieba.

Kroniki portowe (2001) - nudna była książka i nudny jest film. Wolne tempo, brak kontrastów, irytujący główny bohater. To wszystko sprawiło, że cała ważna treść i przesłanie gdzieś mi uciekło. Więcej takiej męki nie zniosę, choć generalnie jestem cierpliwa.

Watchmen. Strażnicy (2009) - myślałam, że to będzie wielkie coś. Że film wbije mnie w fotel i obejrzę go z wypiekami na twarzy. W końcu chodzi o superbohaterów! Ale niestety, zawiodłam się. Fabuła ciągnęła się jak flaki z olejem, sprawdzałam co chwila ile jeszcze do końca czasu zostało. Nawet aspekty techniczne filmu nie pomogły.

Obcy kontra Predator (2004) - pewnie zastanawiacie się, po co ja to obejrzałam? Cóż, byłam w towarzystwie i nie ja wybierałam tytuł do oglądania. W sumie to się nawet ubawiłam, bo co chwila wymienialiśmy się z kolegą głupimi komentarzami. Nie wiem po co powstał ten film. Chyba nie mieli co zrobić w pieniędzmi. Ale po Obcego pewnie sięgnę. Odważna jestem.


Sprawa druga: Najbardziej poprawiający humor seans kinowy: Transformers: Age of Extinction. Serio! Był taki dzień, gdzie miałam ochotę zniknąć z powierzchni ziemi. Więc koleżanka wyciągnęła mnie do kina. Czwarta odsłona Transformers zrobiona jest przede wszystkim dla pieniędzy, ale co tam - dużo akcji i prosta fabuła są jak miód na zbolałe serce (przynajmniej moje). Brakowało mi starych bohaterów, nowi jakoś specjalnie się nie wykazali (Mark Wahlberg kompletnie tu nie pasuje!!), ale były inne Autoboty i Decepticony - to jest najmocniejszy plus. Ogólnie było trochę śmiechu, trochę irytacji i trochę spoglądania na zegarek. Bo to film zdecydowanie za długi. Ale na poprawę humoru, jak znalazł.


Sprawa trzecia: Znowu będzie szał w mediach. Jeszcze większy niż jest teraz. Po raz kolejny półki w księgarniach zapełnią się literaturą erotyczną najniższych lotów, na pewno z okładką filmową (już pewnie ruszył druk i dodruk). Znów będzie pełno komentarzy, wylewania pomyj na czytających i wtykania nosa w nie swoje sypialnie. Tak, mowa o Pięćdziesięciu twarzach Grey'a.



Pierwszy oficjalny zwiastun jest mało interesujący. Mam wrażenie, że twórcy zrobili wersję ugrzecznioną i wyjdzie z tego kolejna komedia romantyczna. Wtedy wyrządzą krzywdę książce, za którą wiele osób szaleje. Bo nie oszukujmy się - wszyscy chcą zobaczyć jak pokazali "te sceny" (albo jedną scenę w wielu wariantach, jak to woli). Obsada? Córka Dona Johnsona i Melanie Griffith - Dakota nie jest chyba bardzo złym wyborem do roli Any, ale Jamie Dornan - jako Christian Grey mi się nie podoba. Za mało przystojny i nie przyciąga uwagi. Ten zwiastun przypomniał mi, że nie opublikowałam językowej recenzji "Nowego oblicza Greya". Muszę to w najbliższym czasie nadrobić. Tymczasem zmykam kończyć inne teksty do publikacji ;)

8 komentarzy:

  1. Zwiastun był wręcz (oprócz końcówki) mdły i nudnawy, a na pewno naiwny, naciągany. Grey taki sobie. Coś czuję, że nie będzie to dobry film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak czuje. Ale na pewno dużo zarobi i powstaną koleje części. Będzie szał jeszcze większy niż był.

      Usuń
    2. Ja też czuję, że to nie będzie dobry film. Mam odwrotnie - Ana mi nie pasuje póki co, za to myślę, że Grey w wykonaniu Dornana będzie dobry. Faktycznie, będzie znowu szał przy okazji premiery. Wiadomo też, że twórcy nie muszą się specjalnie starać - ludzie i tak pójdą do kina. I ja się też do kina na pewno wybiorę, z czystej, perwersyjnej ciekawości ;D

      Usuń
    3. Ja też się wybiorę do kina z czystej perwersyjnej ciekawości :D Wolę nie myśleć, co to się będzie u mnie w pracy działo, jak się pojawi filmowa odkłada :P

      Usuń
  2. To się minęliśmy totalnie z gustem jeżeli chodzi o "Watchmenów". To jedyny film o superbohaterach, który pamiętam. Wszystkie, powtarzam WSZYSTKIE pozostałe produkcje marvela wylatują tak szybko z pamięci że praktycznie po 2-3 tygodniach nie pamiętam już nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ja nie mam problemów z zapamiętywaniem produkcji Marvela, choć nie przepadam specjalnie za filmami o superbohaterach. "Wachmen. Strażnicy" to film zdecydowanie za długi, zwłaszcza, że nie chodziło w nim o sceny akcji a psychologię. Dla mnie to było źle wyważone i stało się nudne.

      Usuń
  3. Chyba przekonałaś mnie do pójścia na "Transformersów". Osobiście byłam ździebko rozczarowana drugą częścią "Jak wytresować smoka".
    No i szkoda, że "Watchmeni" niezbyt przypadli Ci do gustu. Pamiętam jak dziś, że pisało mi się bardzo dobrze o tym filmie. Stare dobre czasy, jak jeszcze chciało mi się to robić ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Transformers" mają sporo dobrych momentów, więc nie jest źle. Bardziej mi się podoba ten film, niż czwarta część "Piratów z Karaibów" (tam też poszli tą drogą - kasa, inni bohaterowie, dłużyzny).
      Naprawdę próbowałam polubić "Watchmen", ale nic na siłę się nie da ;)
      Z tą chęcią mam podobnie - mam pomysły, ale brak chęci i czasu, by siąść i napisać.

      Usuń