6 sierpnia 2014

"Bo w życiu trzeba być troszeczkę niemożliwym" - rodzinna podróż sentymentalna

Moje blogowanie jest głównie związane z kulturą, ale dzisiejszy wpis będzie trochę inny, choć nadal w tematyce :) Dziś będzie rodzinnie.

Pewnie już nie raz wspominałam, że mam starszego brata. Pojawiał się przy okazji wspomnień z dzieciństwa lub wspólnych wypadów do kina. Ostatnio sobie wymyślił, że powinnam poświęcić mu wpis na blogu. Pomysł był spontaniczny i zapewne mało przemyślany, ale postanowiłam go zrealizować :) Zapraszam Was w małą i lekko chaotyczną  podróż kulturalną po życiu mojego brata.


źródło
Konrado (ja go tak nazywam, oficjalnie nazywa się Konrad) to typ osobowości trudny do opisania. Dużo mówi (czasem bez ładu i składu), wszędzie go pełno (nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu), jest sierotą humanistyczną (do czego sam się przyznał, mam pisemny dowód), a kiedy jest poważny potrafi wygłaszać zbyt długie monologi (są nudne, nawet jeśli ma rację). Umysł ścisły, miłośnik fantastyki, zapalony żeglarz i fotograf po godzinach. Tak w skrócie.

Kiedy wspominam dzieciństwo przychodzą mi na myśl trzy rzeczy: pociągi, klocki Lego i komiksowy Asterix. Konrado jako dziecko był zafascynowany pociągami (ciekawe czy to trwa do dziś - muszę zapytać). Miał elektryczną kolejkę, którą rozstawiał po całym pokoju. Z kloców Lego budował stację kolejową i ustalał rozkłady jazdy. Podczas całej zabawy - a mogło to trwać godzinami - rodzice skakali pomiędzy torami, by przedostać się w inną część mieszkania. Do dziś mu nie wybaczyłam, że tę kolejkę sprzedał - była rewelacyjna. Z klocków Lego wspólnie budowaliśmy przeróżne obiekty, ale najlepszą zabawą było układanie kloców według instrukcji z pudełka. Nie mogliśmy nigdy dociec dlaczego brakuje nam elementów - znikały w niewyjaśnionych okolicznościach ;) Mój brat był też wielkim fanem przygód Asterixa. Oglądał wszystkie filmy animowane po kilka razy - tata nagrywał je na kasetach VHS - a także prenumerował komiksy, które do dziś są w domu.

Do tej pory nie potrafię rozgryźć jego gustu muzycznego. Zmienia się on co jakiś czas, więc przestałam na to zwracać uwagę. Pamiętam dwie rzeczy:
1.W latach szkolnych słuchał Spice Girls, gdy ja słuchałam Backstreet Boys. W radio puszczał Vengaboys, Scapman John i inne tego typu zespoły.
2.Dzień, gdy przyniósł do domu pierwszą płytę Linkin Park i zaczęła się w moim życiu rockowa rewolucja, która trwa do dziś.

Konrado uwielbia J.R.R. Tolkiena i Andrzeja Sapkowskiego (i ciągle mnie zachęca do przeczytania sagi o Wiedźminie - na razie mało skutecznie). Przeczytał nawet Harry'ego Pottera! W latach szkolnych namiętnie zbierał CD-Action. Miał też imponująca kolekcję płyt z grami i programami. Ma hopla na punkcie komputerów i programów graficznych. Od momentu, kiedy dostał na osiemnaste urodziny pierwszy telefon komórkowy, nie rozstaje się z nim na krok. Zmieniał tylko rodzaj i markę telefonu. Ciężko policzyć ile ich miał ;) Dopadł go nawet chwilowy zachwyt piłką nożną, ale dość szybko mu przeszło. Jest za to zapalonym żeglarzem.

Pominę tutaj ulubione filmy - ciężko mi je wytypować w kolejności. Konrado ogląda niemal wszystko, ma swoje filmowe zadnie, które bardzo rzadko zmienia. Nie da się go wyedukować w tym względzie. Ale nadal próbuję...

Obydwoje zawsze mieliśmy milion pomysłów na minutę i w dzieciństwie nigdy się nie nudziliśmy. Dorastaliśmy w otoczeniu bajek, legend i fantasy. Razem oglądaliśmy dobranockę i teleranek, zamienialiśmy pokój w jeden wielki namiot, samochód, hotel lub studio, organizowaliśmy konkurs talentów, gdzie śpiewałam piosenki Madonny. Szyliśmy ubranka dla lalek Barbie (Konrado raczej udawał, co by nie robić przykrości młodszej siostrze), graliśmy razem na Pegasusie w Mario, Tetris i Contrę. Jak dostaliśmy nowe radio, to nagrywaliśmy swoje głosy na kasetę, by śmiać się do rozpuku... mogłabym tak pisać bez końca. W końcu dzieciństwo w latach 90. było czymś wspaniałym :)

Archiwum rodzinne: Konrad, Klaudyna i Transformers z klocków Lego.

Pojawił się komputer, więc i nowe możliwości. Graliśmy w Transport Tycoon, Rollercoaster Tycoon i Airport Tycoon. Razem próbowaliśmy przejść kolejne części Tomb Rider, ścigaliśmy się w rajdach samochodowych i uciekliśmy policji w GTA. Potem rozwiązywaliśmy zadania w Dungeons and Dragons i Broken Sword 2: The Smoking Mirror, a nawet byliśmy odpowiedzialni za budowę i organizację szpitala w Theme Hospital! A kiedy Konrado kupił pierwszą część Neverwinter Nights - kłóciliśmy się, kto siada pierwszy do komputera. Do dziś jest to moja ukochana gra.

Konrado i ja mamy sentyment do takich filmów jak: Willow, Niekończąca się opowieść, Labirynt i Gwiezdne Wojny. Jesteśmy wielkimi fanami ekranizacji Władcy Pierścieni oraz Hobbita i w nosie mamy opinie innych w tym względzie. Razem słuchamy starych kawałków Dire Straits, Genesis i Linkin Park. Wymieniamy się linkami do kabaretowych skeczy, podsyłamy sobie kawałki z tzw. trailer music i nieustannie prowadzimy za długie życiowe dyskusje ;)

I jak to w prawie zgodnym rodzeństwie bywa, wspieramy się nawzajem. To właśnie mój brat najmocniej trzyma za mnie kciuki, kiedy zabieram się za realizację kulturalnych marzeń. I ciągle mi powtarza, że: "w życiu trzeba być troszeczkę niemożliwym" :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz