20 grudnia 2015

W oczekiwaniu na Przebudzenie Mocy



Nie widziałam jeszcze najnowszej części. Mój seans będzie w przyszłym, świątecznym tygodniu. Już nie mogę się doczekać!

Razem z bratem wychowaliśmy się na Gwiezdnych Wojnach. Najbardziej w pamięci zachował mi się obraz, jak siedzimy wraz z tatą przed telewizorem i oglądamy scenę z Powrotu Jedi - barka Jabby przy Jamie Carkoon, gdzie mieli zginąć Luke i Han Solo.

Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy te filmy widziałam. Mam na myśli oryginalną starą trylogię IV-VI.

W 1997 roku powstały edycje specjalne wszystkich trzech filmów, gdzie dodano kilka fabularnych kwestii: poprawiono kosmetycznie efekty głosowe, a część ujęć przerobiono z dodaniem CGI.  Z racji tych zmian, wszystkie części ponownie zawitały do kin, a ja nie przegapiłam żadnego seansu. Nie mogę sobie jednak przypomnieć z kim na tych filmach byłam. Wiem tylko tyle, że na jeden film z trylogii poszłam w ramach szkolnego wyjścia do kina. Tak, moja szkoła zafundowała wtedy swoim uczniom gwiezdny seans :) I chyba w ramach tych edycji specjalnych zbieraliśmy z bratem do albumu Tazo Star Wars z jakichś chipsów.

Zaraz potem była kolejna trylogia, która dopełniała tą starszą. W kinie oczywiście też mnie nie zabrakło, ale nowe filmy widziałam o wiele mniej razy - głównie dlatego, że przegrały z moją fascynacją Tolkienem i Władcą Pierścieni.

źródło

Zawsze lubiłam Gwiezdne Wojny, ale nigdy nie dopadł mnie prawdziwy szał fana, o jakim czytam w internecie czy mam okazję obserwować w pracy - nie ma dnia, w którym nie spotkałabym kogoś, kto wielbi Star Wars. Książki, komiksy, gadżety, albumy - czego się nie naszukam, by prawdziwy fan Gwiezdnych Wojen był usatysfakcjonowany. Kiedyś spędziłam kilka dni przetrząsając internet w poszukiwaniu amerykańskiego albumu o modzie z Gwiezdnych Wojen, który miał nakład wyczerpany. Poniżej zdjęcie, które jest dowodem na to, że jak Klaudyna się uprze to znajdzie. Egzemplarz z rynku antykwarycznego, jak nowy :)


Po długoletniej przerwie znów zawitałam do Galaktyki. Stwierdziłam, że warto sobie odświeżyć wszystkie poprzednie filmy przed tym najnowszym. I znów ten gwiezdny świat mnie oczarował. Dziś oglądam go zupełnie inaczej niż kiedyś. To już nie tylko sama akcja i efekty specjalne - to cudowni bohaterowie, to fantastyczna fabuła i genialna muzyka. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak nieuważnie oglądałam wszystkie epizody - gdzieś mi zawsze jakiś elementów brakowało, czasem nie mogłam się połapać w detalach. Teraz już nie.

Pierwsze sześć filmów ma w sobie cudowną magię, która jest niewątpliwe zasługą Georga Lucasa. Zastanawia mnie czy kolejne części też będą ją mieć. Disney zapowiedział, że będą kręcić Gwiezdne Wojny tak długo, jak ludzie będą chcieli je oglądać. Jeśli nie zniszczą tego, co zapoczątkował Lucas to czeka nas kilka (kilkanaście?) fantastycznych kinowych seansów. Jak nie, to pewnie posypią się fanowskie gromy.

Póki co, ja czekam na swój seans Przebudzenia Mocy. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję :)