22 lutego 2016

O co chodzi z Lupitą Nyong'o?

źródło

Do tej pory nie potrafię zrozumieć szumu wokół Lupity. Od dwóch lat regularnie pojawia się we wszystkich kulturalnych informacjach, które śledzę w miarę na bieżąco. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden szkopuł - kiedy już o niej czytam, to zawsze dwóch kontekstach: o oscarowej roli i o ciuchach, które ma na sobie.

Wcześniej specjalnie nie przyglądałam się rozwojowi kariery aktora/aktorki po otrzymaniu Oscara. W większości przypadków taka kariera nabiera tempa, czego nie da się nie zauważyć. Wygrana Lupity wyjątkowo nie przypadła mi do gustu, ale ciekawiło mnie czy dostanie szansę na rozwój po tylu pochwałach i nagrodach. Ale nic wielkiego się nie wydarzyło.

Według mnie - przyznanie Lupicie Oscara - to była najgorsza decyzja Akademii w przeciągu kilku ostatnich lat. I nie ma tu znaczenia, że był to debiut i że dziewczyna jest czarna. Po prostu jej występ w 12 Years a Slave był przeciętny. Miała tylko jedną dobrą scenę, a to za mało. Dziś już nawet tej sceny nie pamiętam, więc to o czymś świadczy. Nagrody za tę rolę posypały się jak grzyby po deszczu. Więc chodziła od gali do gali, dziękując za możliwość spełnienia marzeń i opowiadając jakiego projektanta sukienkę wybrała.

Skończył się okres nagród i wszystko ucichło. Pomyślałam sobie, że teraz Lupita będzie przebierać w propozycjach filmowych i może w najbliższym czasie zabłyśnie w jakiejś roli, potwierdzając decyzję Akademii. I się nie doczekałam. Rok po otrzymaniu tych wszystkich nagród, pojawiała się znów na galach i zgodnie z tradycją wręczała statuetki. Od tej pory czytałam tylko o jej wyborach modowych, o okładach do pism oraz jak się czuje po otrzymaniu Oscara.

W między czasie okrzyknięto ją ikoną stylu, podpisała kontrakty reklamowe, wystąpiła w jednym filmie (Non-stop), gdzie nie grała jednej z głównych ról i do dwóch produkcji użyczyła głosu (Księga Dżungli, Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy). Dawno nie widziałam tak zapracowanej aktorki, która próbuje udowodnić, że zasłużyła na uznanie. Ma zbyt napięty grafik i musi rezygnować z otrzymanej roli, a na innym razem mimo starań nie przechodzi castingu.

Dziwny ten przypadek Lupity. Przecież otworzyły jej się drzwi do marzeń. Skoro tak wszystkich zachwyciła, to dlaczego nie ma na koncie ciekawych filmów? W ciągu dwóch lat mogła naprawdę sporo namieszać. Czyżby była traktowana jak egzotyczny dodatek, który nigdy nie doczeka się wielkiej kariery?

5 komentarzy:

  1. Faktycznie dziwnie potoczyła się "kariera" tej aktorki. Jej występu w "12 Years a Slave" zupełnie nie pamiętam, a kojarzę ją niestety z tego co napisałaś: wzruszających przemów na galach i kolorowych sukienek. Może jednak ta słaba passa się odwróci i Lupita zacznie grać w filmach, bo raczej nikomu źle nie życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że wielkiej kariery w filmie nie zrobi. Trochę mi to przypomina sytuację z Jennifer Hudson - ona też wygrała w tej samej kategorii, co Lupita i też był to jej debiut, ale jej filmowa kariera do najlepszych nie należy. Zobaczymy, co zmienię zdanie za kilka lat - jak jeszcze będę o tym pamiętać ;)

      Usuń
  2. Też mnie zastanawia jej fenomen. Właściwie mogłabym się podpisać pod tym co napisałaś. Najbardziej zadziwiające jest to, że w niczym nie gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno występuje w jakimś teatrze na Broadwayu. Dziwne, że media tak promują jej osobę, a producenci i reżyserzy nie widzą dla niej dobrej roli. Może ten Oscar to przypadek? :)

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że brak Lupity w ciekawych rolach w dużej mierze może się wiązać z dyskryminacją ze względu na kolor skóry. Niestety, czarnoskórzy aktorzy wciąż często traktowani są jedynie jako obowiązkowy "dodatek" do obsady filmu - tak, aby zaspokoić ewentualne pretensje odnośnie braku reprezentacji (patrz np.: obligatory black best friend). Lupita nie ma nawet szansy pokazać, czy ma talent. Podobno ma zagrać w filmie Marvela "Black Panther", więc może coś z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń