28 lutego 2016

Pokój (2015)

źródło
Tylu emocji, pytań i przemyśleń po obejrzeniu filmu nie miałam od dawna. Nawet pisząc ten tekst mam chaos w głowie. Chciałabym wszystko przekazać, ale każda moja myśl odnosi się do konkretnej filmowej sceny, więc powstałby jeden wielki spoiler. Pokój to jedna z tych produkcji, które na długo pozostają w pamięci - nie tylko dzięki świetnemu aktorstwu, ale także genialnemu przedstawieniu historii, która do łatwych nie należy.

Joy została porwana w wieku 17 lat. Ten psychol (zwany Starym Nickiem) zbawił ją niewinnym kłamstwem, zabrał ze sobą, zamknął w szopie i wykorzystywał przez kolejne 7 lat. Zniszczył życie niewinnej dziewczynie, bo sobie coś w głowie ubzdurał. Taka historia nie raz była wykorzystywana w literaturze i na dużym ekranie. Jednak, to co wyróżnia Pokój na tle innych podobnych historii, to Jack. Joy w tej fizycznej i psychicznej niewoli urodziła syna.

Dwójkę bohaterów poznajemy w piąte urodziny Jacka. Najpierw dowiadujemy się jak funkcjonują w tak małej przestrzeni, jak sobie z tym radzą. Jesteśmy bardzo bliskimi obserwatorami ich codzienności. Widzimy świat oczami Jacka, widzimy świat oczami Joy. Te dwie wersje mocno się od siebie różnią. Joy zrobiła wszystko, by uchronić swoje dziecko od brutalności, jak ją spotkała i nadal spotyka. Jack nie jest świadomy zewnętrznego świata, dla niego całym światem jest pokój.

Potem Joy podejmuje decyzję. Ryzykowną, niebezpieczną i trudną do przewidzenia. Dla syna postanowiła zawalczyć o wolność. Nie spodziewała się jednak konsekwencji jakie przyniesie jej działanie. Po 7 latach wolność jest trudna.

Bycie bardzo bliskim obserwatorem potęguje uczucie bezradności wobec tego, co widzimy na ekranie.

Patrzysz i masz ochotę rozwalić te cztery ściany.
Widzisz Starego Nicka i masz ochotę rzucić się na niego i go udusić.
Obserwujesz jak Jack biegnie do obcego człowieka i modlisz się w duchu, by facet razu zrozumiał, że trzeba to dziecko ratować.
Przyglądasz się policjantom i masz nadzieję, że rozszyfrują krótkie wskazówki.
Wpatrujesz się w nieobecną Joy w jej dawnym pokoju - chcesz do niej podejść i zmusić ją do mówienia.

Ten film porusza wiele trudnych tematów, zostawia w głowie mnóstwo pytań. Wybory Joy nadal siedzą mi w głowie. W tak trudnej sytuacji urodziła syna i zatrzymała go. Myślę, że był dla niej jak czysty promyk światła, w tych czterech ciemnych ścianach. Ocaliła go. A potem on ocalił ją.


Warto obejrzeć. Dla przemyśleń, dla pytań i dla świetnej roli Brie Larson.
Ocena: 9/10

5 komentarzy:

  1. Filmu nie widziałam, ale mam nadzieję że uda mi się go zobaczyć w weekend w kinie, bo to jedyny film ze stawki oscarowej, który po prostu muszę obejrzeć. Po Twoim wpisie wiem, że przed wyjściem z domu muszę zabrać zapas chusteczek, bo zapewne emocjonalnie zostanę powalona na łopatki ;) I na to też liczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest naładowany emocjami. Ja się akurat powstrzymałam od całkowitego rozklejenia, ale pan który siedział trzy fotele ode mnie dość głośno szlochał. Teraz to masz podwójną motywację do obejrzenia, gdyż Brie dostała zasłużonego Oscara :)

      Usuń
  2. Mówiąc szczerze ten film interesuje mnie najbardziej z całej tegorocznej kategorii głównej. Ponieważ jednak lubię odkładać dobre rzeczy na potem to pewnie jeszcze sobie poczekam... I ciekawi mnie też książka, nie wiem od czego zacząć. A widziałam polecaną przez Ciebie EX MACHINE i faktycznie się nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ex Machina przypadła Cu do gustu :) A co do "Pokoju" - ja najpierw obejrzałam film, ponieważ książka nie dotarła do mnie na czas. Dziś skończyłam ją czytać i powiem szczerze, że nie przeszkadzało mi to, że widziałam wcześniej film. Duża w tym zasługa pisarki, która napisała scenariusz. Jest to naprawdę świetna ekranizacja - nie ma dużo znam, a jak są to nie są rażące. Książka mi jeszcze bardziej rozbudowała tę historię, bo jest trochę elementów, które się w filmie nie pojawiają.
      Bez względu na kolejność - bardzo polecam :)

      Usuń
  3. Dobry film, ale spodziewałam się więcej. Nie zapisał się jakoś szczególnie w mojej pamięci :)

    OdpowiedzUsuń