24 kwietnia 2016

W kilku słowach...

Ostatnio nadrabiam filmowe klasyki. A to dlatego, że czytam "Krótką książkę o miłości" Karoliny Korwin Piotrowskiej. Sama książka niespecjalnie mi się podoba, ale zawiera kilkanaście tytułów, które zawsze chciałam zobaczyć. Poniżej cztery z nich.


Annie Hall  (1997)

źródło
Woody Allen nigdy nie trafił na listę moich ulubionych filmowych twórców. To nie jest moje kino, nie potrafię się nim zachwycać. Kiedyś zarzucono mi, że traktuję Allena po macoszemu, ponieważ za bardzo lubię kino akcji. To stwierdzenie jest absurdalne, gdyż ja nie zamykam się na gatunki filmowe i potrafię doceniać film, gdzie mniej się dzieje i więcej gadają. Mimo to, co jakiś czas oglądam filmy Allena, by zrozumieć ten globalny fenomen. Raz mi się podobają, raz nie. Annie Hall o podobno najlepszy film reżysera, kino genialne. Mimo kilku naprawdę ciekawych scen, na mnie nie zrobił dużego wrażenia. Nie jest to film zły, ale też nie potrafię go wychwalić. Zaspokoiłam ciekawość i tyle.
Brak oceny


źródło
Bardzo klimatyczny i nastrojowy film. Dwoje dojrzałych ludzi spotyka się przypadkiem i wybucha między nimi gorące uczcie. Niby prosta historia, a jak dobrze opowiedziana. Romans bohaterów do łatwych nie należy. Ona ma rodzinę, niespełnione ambicje i właśnie zdradziła męża. On jest ciągle w drodze, nigdy nie wie gdzie go nogi poniosą. W takiej sytuacji ciężko decydować o przyszłości. A decyzje podejmowane na gorąco, mogą mieć mało przyjemne skutki...
Meryl jak zwykle mnie nie zawiodła. Świetnie pokazała rozterki swojej postaci. Natomiast Clint zaskoczył mnie kompletnie swoim romantyzmem i delikatnością. I ta końcówka z monologiem - świetna.
Ocena: 7/10



źródło
Dobre komedie romantyczne dziś już są rzadkością. Najbardziej lubię te z lat 80. i 90. i do nich najchętniej wracam. Z tego powodu miałam kiedyś hopla na punkcie Meg Ryan. Nadrabiałam jej filmy, ale do tej produkcji jakoś nigdy nie dotarłam. Może i dobrze, bo zapewne by mnie wynudziła. Teraz z ogromną przyjemnością śledziłam relacje dwójki filmowych bohaterów na przestrzeni lat. Świetny scenariusz i dialogi oraz cudowne Meg Ryan i Carrie Fisher.  
Ocena: 8/10


źródło
Pierwsze moje skojarzenie dotyczące tego filmu? Bardzo długi. Ciekawy, intrygujący, ale to ile trwa trochę mnie przytłoczyło. Historia niezależnej kobiety, którą życie mocno doświadcza, bo dokonane przez nią wybory okazują się rozczarowujące. Mimo tego Karen się nie poddaje i stara się odnaleźć w sytuacji, której się znalazła. Ale w tej całej historii najważniejszy jest namiętny romans Karen z Denysem - lokalnym myśliwym. Mnie ten film nie powalił na kolana, ale dobrze się go oglądało. I oczywiście przepięknie pokazał krajobrazy Afryki.
Ocena: 7/10