31 lipca 2016

Be Our Guest...


Spośród ogromnej ilości bajek jakie widziałam od dzieciństwa, jest tylko jedna, którą jestem w stanie nazwać ulubioną i ukochaną. To Piękna i bestia.

Jakiś czas temu widziałam ją po raz kolejny w telewizji i siedziałam jak zaczarowana przez cały seans. Nie wiem co takiego jest w tej opowieści, że mnie tak zauroczyła. Ten sentyment nie słabnie mimo upływających lat. Podejrzewam, że ma to związek z Bellą i jej zamiłowaniem do książek. I z Płomykiem. I z biblioteką Bestii.


Wersję z 1991 roku widziałam tak wiele razy, że kaseta VSH się porządnie zdarła. Przez to mam schizę związaną ze sprawami technicznymi. Podoba mi się tylko stary dubbing oraz oryginalna kreska, a nie odświeżony obraz w ramach 3D. Udoskonalona wersja, moim zdaniem, nie ma tej bajkowej magii.

Wolę taką wersję Belli.
W przyszłym roku do kina wejdzie wersja filmowa Pięknej i bestii. Bardzo podoba mi się obsada, łącznie z Emmą Watson jako Bellą. Na razie teoretycznie, bo pełnego zwiastuna jeszcze brak. Będzie ciekawie, choć do kina pewnie się nie wybiorę - nie zdzierżę filmowego dubbingu :) Nie usłyszeć głosu Iana McKellena to zbrodnia.



Na kanwie tej historii powstało masę innych filmów, bajek czy seriali. Ja oglądałam serial z Lindą Hamilton i Ronem Perlmanem. Kojarzy go ktoś? Nie mogę sobie przypomnieć jak się skończył, a może go nie widziałam w całości?




Z Piękną i bestią kojarzy mi się jeszcze jedna rzecz, a mianowicie piosenka Meat Loafa. Na pewno inspirował się tą historią w teledysku, plus coś z Upiora w operze ;)


Powinnam jeszcze napisać o ścieżce dźwiękowej i piosenkach z bajki, o utworze Celine Dion, ale może innym razem :)

19 lipca 2016

Bezradność, bezbronność i bezprawie

Wykrywalność zabójców w Polsce wynosi dziewięćdziesiąt pięć procent. To świetny wynik w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej, w których policja ma do dyspozycji lepszy sprzęt i bazę DNA. W Polsce nawet dobrej bazy nie ma. Wszyscy w policji wiedzą, że wykrywalność rzędu dziewięćdziesięciu pięciu procent nie jest możliwa do osiągnięcia bez manipulacji.*



Kilka lat temu oglądałam w telewizji reportaż o człowieku niesłusznie oskarżonym o morderstwo, ponieważ policja nie mogła/nie potrafiła złapać sprawcy. A musieli coś w takiej sprawie zrobić, więc wsadzili za kratki niewinnego człowieka, na podstawie znikomych śladów. Gdyby nie telewizja, pewnie do dziś by tam tkwił...

Od tamtego dnia, zawsze towarzyszyło mi przeczucie, że polski system sądownictwa, działania policji i straży miejskiej oraz wszelkie ośrodki pomocy społecznej nie potrafią, w większości przypadków, pomóc zwykłym obywatelom. Utrudniają wszystko na każdym kroku. Oczywiście dzieje się to po cichu, za zamkniętymi drzwiami, żeby nikt nie wiedział i nie oceniał. Żeby przypadkiem nie odkrył jakimi zasadami kierują się pracownicy państwowi. A co w takiej sytuacji ma zrobić biedy, szary człowiek, który ucierpiał lub potrzebuje pomocy? Skoro mimo prób, zamyka się oczy na ważny problem, to taki człowiek pójdzie to mediów. Bo dziś tylko w taki sposób można zmusić władze do pomocy. W XXI wieku.

Zbiór reportaży Justyny Kopińskiej pokazuje jak dziś działają instytucje państwowe, które zostały powołane, by pomagać obywatelom, stać na staży prawa i porządku. Ludzie tam pracujący siedzą na swoich ciepłych posadkach i zastanawiają się, która sprawa doda im więcej prestiżu lub poprawi statystykę. Nie liczy się człowiek, liczy się liczba zer na koncie i w raporcie. Korupcja, samowolka, zamykanie niewygodnych spraw, zaniedbania, brak wykwalifikowanych kadr - to się dzieje za naszymi plecami.

Justyna Kopińska przyjrzała się dokładnie każdej sprawie, którą opisuje - podje tylko wiarygodne źródła. Zadaje bardzo szczegółowe i dobitne pytania, ale jej rozmówcy unikają odpowiedzi. Dlaczego? Boją się o posadę? Wstydzą? Udają, że to nie oni? 

Dopiero publiczna prezentacja tych spraw dała jakiś efekt, coś się ruszyło. Niektóre z nich ciągnęły się latami. To tylko szesnaście reportaży. Szesnaście spraw. A ile jest takich, o których nie wiemy, bo państwo nie chce pomóc i odwraca oczy? 

Politycy w sejmie kłócą się o głupoty i zarabiają na tym korcie, zamiast zobaczyć co się dzieje dookoła nich. Co roku wyższe studia kończy tysiące magistrów, którzy nie mogą znaleźć pracy w swoim zawodzie. A w instytucjach państwowych zatrudnia się ludzi bez wykształcenia, bez doświadczenia, po znajomości i jeszcze daje dobrą pensję. Tnie się etaty lub dla znajomych sztucznie tworzy się miejsca na dodatkowy zarobek. Jak mamy z tym walczyć?

Przeczytajcie koniecznie.

------- 
*Justyna Kopińska, Polska odwraca oczy, wyd. Świat Książki, Warszawa 2016, str. 54.