19 lipca 2016

Bezradność, bezbronność i bezprawie

Wykrywalność zabójców w Polsce wynosi dziewięćdziesiąt pięć procent. To świetny wynik w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej, w których policja ma do dyspozycji lepszy sprzęt i bazę DNA. W Polsce nawet dobrej bazy nie ma. Wszyscy w policji wiedzą, że wykrywalność rzędu dziewięćdziesięciu pięciu procent nie jest możliwa do osiągnięcia bez manipulacji.*



Kilka lat temu oglądałam w telewizji reportaż o człowieku niesłusznie oskarżonym o morderstwo, ponieważ policja nie mogła/nie potrafiła złapać sprawcy. A musieli coś w takiej sprawie zrobić, więc wsadzili za kratki niewinnego człowieka, na podstawie znikomych śladów. Gdyby nie telewizja, pewnie do dziś by tam tkwił...

Od tamtego dnia, zawsze towarzyszyło mi przeczucie, że polski system sądownictwa, działania policji i straży miejskiej oraz wszelkie ośrodki pomocy społecznej nie potrafią, w większości przypadków, pomóc zwykłym obywatelom. Utrudniają wszystko na każdym kroku. Oczywiście dzieje się to po cichu, za zamkniętymi drzwiami, żeby nikt nie wiedział i nie oceniał. Żeby przypadkiem nie odkrył jakimi zasadami kierują się pracownicy państwowi. A co w takiej sytuacji ma zrobić biedy, szary człowiek, który ucierpiał lub potrzebuje pomocy? Skoro mimo prób, zamyka się oczy na ważny problem, to taki człowiek pójdzie to mediów. Bo dziś tylko w taki sposób można zmusić władze do pomocy. W XXI wieku.

Zbiór reportaży Justyny Kopińskiej pokazuje jak dziś działają instytucje państwowe, które zostały powołane, by pomagać obywatelom, stać na staży prawa i porządku. Ludzie tam pracujący siedzą na swoich ciepłych posadkach i zastanawiają się, która sprawa doda im więcej prestiżu lub poprawi statystykę. Nie liczy się człowiek, liczy się liczba zer na koncie i w raporcie. Korupcja, samowolka, zamykanie niewygodnych spraw, zaniedbania, brak wykwalifikowanych kadr - to się dzieje za naszymi plecami.

Justyna Kopińska przyjrzała się dokładnie każdej sprawie, którą opisuje - podje tylko wiarygodne źródła. Zadaje bardzo szczegółowe i dobitne pytania, ale jej rozmówcy unikają odpowiedzi. Dlaczego? Boją się o posadę? Wstydzą? Udają, że to nie oni? 

Dopiero publiczna prezentacja tych spraw dała jakiś efekt, coś się ruszyło. Niektóre z nich ciągnęły się latami. To tylko szesnaście reportaży. Szesnaście spraw. A ile jest takich, o których nie wiemy, bo państwo nie chce pomóc i odwraca oczy? 

Politycy w sejmie kłócą się o głupoty i zarabiają na tym korcie, zamiast zobaczyć co się dzieje dookoła nich. Co roku wyższe studia kończy tysiące magistrów, którzy nie mogą znaleźć pracy w swoim zawodzie. A w instytucjach państwowych zatrudnia się ludzi bez wykształcenia, bez doświadczenia, po znajomości i jeszcze daje dobrą pensję. Tnie się etaty lub dla znajomych sztucznie tworzy się miejsca na dodatkowy zarobek. Jak mamy z tym walczyć?

Przeczytajcie koniecznie.

------- 
*Justyna Kopińska, Polska odwraca oczy, wyd. Świat Książki, Warszawa 2016, str. 54.

2 komentarze:

  1. Trudno się z Tobą nie zgodzić, ale my interesanci też powinnyśmy nauczyć się domagać swoich praw. Urzędnik ma OBOWIĄZEK pomóc jeśli nie jesteśmy w stanie zrozumieć treści jakiegoś dokumentu, który czasami jest napisany w zawiły sposób. To my jesteśmy pracodawcami tego urzędnika bo to z naszych podatków dostaje pensje, więc nie możemy odchodzić z kwitkiem bo ktoś nie miał czasu aby zająć się naszą sprawą.Myślę że jeśli sobie to uświadomimy i będziemy wymagać od tych wszystkich urzędników rzetelności to może się coś zmieni.
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale taka zmiana to będzie bardzo długi proces. Książka opisuje przypadki, które nie zdarzają się wszystkim. A przecież taka "urzędnicza sprawiedliwość" dotyka nas codziennie. Na dziesięciu urzędników, pomoże może trzech lub czterech.

      Usuń