18 sierpnia 2016

W kilku słowach...


źródło
Najnowsze wersje Star Treka oglądam jak nam chandrę. To świetna rozrywka: wciągająca fabuła, błyskotliwe dialogi i dobrze dobrani aktorzy. Poza tym mam słabość do Chrisa Pine'a. Trzecia część nie odstaje od pozostałych - cieszy oko i ucho. Mam gdzieś zarzuty o brak psychologicznej wiarygodności. To jest rozrywka: ma się dużo dziać i być głośno, by widz dobrze się bawił. I te kryteria Star Trek: W nieznane spełnia w 100%. A potyczki słowne w tej części są najlepsze: Bones i Spock rządzą! :)
Ocena: 7/10


Jason Bourne (2016)

źródło
Przed kinowym seansem obejrzałam ponownie poprzednie części Bourne'a, tak dla wkręcenia się w klimat. Już mi kolega nie wmówi, że Matt Damon w każdym filmie wygląda tak samo :) Wszystkie filmy mają ten sam dobrze sprawdzający się schemat akcji. Przy czym przy każdej następnej części, akcji jest znacznie więcej - a najnowsza przebija wszystkie pod względem tempa. To typowo rozrywkowy film, więc nie ma sensu czepiać się fabuły. Ja się dobrze bawiłam, zakończenie mnie usatysfakcjonowało, więc jeśli będzie część kolejna (bo twórcy zostawili otwartą furtkę), to z chęcią obejrzę.
Ocena: 7/10


Spotlight (2015)

źródło
To jeden z najlepszych filmów, jakie widziałam w ostatnim czasie, zasłużenie nagrodzony Oscarem. Pokazanie pracy dziennikarzy śledczych nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli dotyczy ona tak trudnego tematu jakim jest pedofilia w kościele katolickim. Trzeba było niebywałego taktu i zręczności w przedstawianiu wydarzeń, by zaprezentować tę historię na dużym ekranie. I to twórcom się udało. Spotlight w bardzo ciekawy sposób przedstawia proces zdobywania materiałów i dowodów. Film ogląda się z rosnącym zainteresowaniem, tempo jest szybkie, choć budowane na dialogach. Widz wraz z bohaterami powoli odkrywa szokującą prawdę i wraz z nimi czeka na efekt całej pracy. Świetne aktorstwo.
Ocena: 8/10



źródło
Nie jestem fanką Katy Perry, choć kilka jej piosenek mam na swojej muzycznej liście. Obejrzałam ten dokument głównie dlatego, że zawsze ciekawił mnie proces organizacji koncertów gwiazd muzyki pop. Lubię oglądać jak powstaje popowe show i jak taki koncert wygląda, ale widziany oczami pracowników zza kulis. Takie show zawsze pięknie wygląda, ale to tak naprawdę ciężka praca i logistyczna układanka. Po tym seansie wiem jedno (a raczej dwie rzeczy): Katy Perry śpiewać potrafi, a cukierkowo-bajkowy image to nie pomysł wytwórni, a jej własna inicjatywa. 
Oceny brak.


Absolwent (1967)

źródło
Nie bardzo rozumiem fenomen tego filmu. Obraz kultowy, według większości fantastyczny i broni się mimo swoich lat, a mnie zwyczajnie znudził. Naprawdę - to był najdłuższy seans jaki mi się ostatnio przytrafił. Być może kilka lat temu, Absolwent powaliłby mnie swoją tematyką, zmusił do refleksji, ale dziś jedynie mogę się zachwycać dobrymi kreacjami aktorskimi oraz sprawami technicznymi. Bohater Dustina Hoffmanna cały czas mnie irytował, panią Robinson miałam ochotę udusić, a Elaine było mi najbardziej szkoda. I tylko tyle zostało mi po seansie. A wracać nie zamierzam.
Ocena: 6/10



źródło
W tym filmie nie chodzi o fabułę. W tym filmie chodzi głównie o bohaterów i relacje między nimi. I jeszcze o muzykę. I o dużo akcji. Legion samobójców jest po to, by dobrze się bawić. I jest dla tych, co lubią komiksy, filmy o superbohaterach i złoczyńcach. Dla pozostałych będzie do strata czasu. Ja się dobrze bawiłam, bo o to chodziło. Deadshot i Harley Quinn rządzą!
Ocena: 7/10



źródło
To był przypadkowy i bardzo miły seans. Prosta opowieść z fajnymi bohaterami. Jest przygoda, jest tajemnica i jest malownicza Afryka. Czego chcieć więcej? Lubię takie odprężające, przygodowe kino. Historię Tarzana z książek Edgara Rice'a Burroughsa znam bardzo pobieżnie, więc nie miałam się do czego fabularnie przeczepić. A Margot Robbie zaczynam coraz bardziej lubić.
Ocena: 6/10



The Shallows (2016)

źródło
Kręcenie filmu, gdzie cała fabuła leży na barkach jednego aktora, do łatwych nie należy. Do tej historii wybrano Blake Lively, która uważana jest za przeciętną aktorkę o ładnej twarzy. A w tym filmie miała za zadnie samotnie zmierzyć się z żarłaczem białym, ok. 200 metrów od brzegu. I moim zdaniem bardzo dobrze sobie poradziła. Pomijam fakt, że film ma piękne widoki, świetnie nakręcone sceny surfowania w oceanie i komputerowo wygenerowanego rekina. Najmocniejszym punktem jest tu postać grana przez Blake. Świetnie pokazała stany emocjonalne swojej bohaterki. Początkowa beztroska, potem szok, załamanie, walka o przetrwanie, bóli wycieńczenie - to wszystko widać w częstych zbliżeniach twarzy aktorki. Warto też zaznaczyć dbałość twórców o detale - najlepiej to widać na ciele głównej bohaterki. Początkowo pięknie prezentuje się na plaży, ale gdy po ataku zostaje więźniem na małej wysepce, coraz bardziej widać jak niknie w oczach: rany, odwodnienie, utrata krwi, wygląd skóry - to wszystko jest bardzo dokładnie pokazane. Dodatkowym plusem produkcji jest muzyka i momenty ciszy, które budują napięcie.
Polski tytuł nie specjalnie mi się podoba, więc użyłam oryginalnego.
Ocena: mocne 6/10




źródło

Ten film nie jest typowym męskim westernem. Jest to opowieść o doświadczonej przez los kobiecie, która nagle musi obronić swoją rodzinę przez niebezpieczeństwem. A grozi jej śmierć z rąk gagu, do którego niegdyś należał jej mąż. W tej beznadziejnej sytuacji jedyną osobą, która może pomóc jest jej były narzeczony. Fabuła nie jest tak prosta, jak wynika z opisu. Jest tu wiele retrospekcji, niespodzianek, które budują napięcie aż do finału. Tempo akcji jest sprawnie prowadzone. I mamy bardzo dobre kreacje aktorskie: świetna Natalie Portman, fascynujący Joel Edgerton i kompletnie nie do poznania, zły Ewan McGregor. Warto obejrzeć.
Ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Miałam podobny problem z Absolwentem, z tym, że nie obejrzałam go do nawet od połowy. Ogólnie większość filmów Mike'a Nicolsa mi nie leży. Lubię za to piosenkę z tego filmu Simona&Garfunkela.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przez cały seans powtarzałam w duchu: ale nuda :) Niewiele jest filmów, które wyłączyłam w połowie. Taką mam cierpliwość :) Muzykę Simona&Garfunkela znam z radia i tv. Nie wiem jak to się stało, ale do tej pory (czyli do seansu) nie wiedziałam, że ich utwory znalazły się na ścieżce dźwiękowej "Absolwenta". A z twórczości Mike'a Nicolsa lubię dwa filmy: "Pracującą dziewczynę" i "Klatkę dla ptaków".

    OdpowiedzUsuń