19 marca 2017

Cisza

Jak cicho kręci się świat, kiedy człowiek rozmyśla w samotności.

Eleanor Catton – Wszystko, co lśni




Takie chwile zdarzają mi się ostatnio bardzo rzadko. 



Wracam do domu, akurat nikogo nie ma. Rzucam swoje rzeczy gdzie popadnie i siadam na podłodze. Jest cicho. Nie włączam komputera, wyciszony telefon leży gdzieś w czeluściach torby. Nawet kot nie miauczy, tylko z zainteresowaniem obserwuje przechodniów na ulicy. Niezmącona niczym cisza powoli zaczyna mnie ogarniać. Rozglądam się wokół, tak jakbym po raz pierwszy widziała moją małą przestrzeń życiową - panuje w niej jeszcze poranny bałagan. Mój wzrok pada na niedomknięty tomik poezji Rupi Kaur...

zaakceptuj siebie taką
jaką cię stworzono


... czytam. Prostota ma jednak wielką moc, bo potrafi trafić w samo sedno i skłonić do refleksji. Jednak to nie jest czas na takie życiowe rozterki... 
Na stole leży książka, z którą walczę od dłuższego czasu. Ostatnio nie mam szczęścia w doborze książek i niemal każdy wybór jest czytelniczą walką, a nie przyjemnością płynącą z lektury. Nie potrafię jednak rzucić książki w trakcie czytania, bo wiem że i tak będę musiała kiedyś do niej wrócić, by ją skończyć... Tęskni mi się do tytułu, który mnie oczaruje, porwie i nie będę chciała przestać go czytać... 

Zamykam oczy, by nie patrzeć na półkę z książkami. Przerywam moje czytelnicze rozmyślania. 

Cisza.
Siedzę i oddycham.
Nie myślę o niczym.

Gdzieś za ścianą ktoś biegnie przez pokój, słyszę szmer lodówki, pralkę sąsiadów piętro wyżej i rozmowy przechodniów za oknem. Dookoła mnie toczy się życie, a ja tak po prostu sobie siedzę. Czas wolno płynie.

I nagle dopada mnie pierwsza myśl. A gdyby ktoś siedział obok mnie, czy potrafiłby dzielić ze mną tę ciszę? Prawda jest taka, że w swoim życiu poznałam niewiele osób, z którymi mogę przebywać i nie wypowiedzieć ani jednego słowa. Taka cisza nie jest wtedy niezręczna, w głowie nie kotłują się tematy i pytania, które powinny ją przerwać. W natłoku codziennych spraw, nie mam czasu na to, by na chwilę się wyłączyć i posiedzieć w milczeniu, nawet w domu. A brak ciszy, ma zły wpływ na moją kreatywność.

Pierwsza myśl powoduje, że pojawiają się następne. Kulturalna gonitwa myśli. Filmy do obejrzenia, skrawki ulubionych scen, inspirujące rozmowy, niezapisane zdania, ukochane książki, artykuły o adaptacji filmowej, pomysły na notki... Nagle zdaję sobie sprawę, że źle gospodaruję czasem, bo nie przeznaczam większej ilości czas na to, co mnie interesuje i co powinnam nieustannie rozwijać.


I kiedy wydaje mi się, że nic nie zatrzyma mojej gonitwy kulturalnych myśli, nagle pojawiają się w wyobraźni moi bohaterowie. Opuścili mnie na dość długi czas, by teraz ze zdwojoną siłą wrócić. Nakreślają mi się nowe sytuacje, wstępne dialogi, więc koniec z przerabianiem starych zapisanych pomysłów. Czas na spisywanie nowych. Ogarnia mnie prawdziwa ekscytacja, bo jeśli tego nie zaprzepaszczę, to może w końcu skończę realizację jednego z marzeń.

Oczekiwanie na powrót weny jest trudne, a ubłaganie jej, by wróciła to dość bolesny proces. Chyba nie ma nic gorszego niż świadomość, że świat się kręci, a ty stoisz w miejscu. Miałam kilka takich momentów i pewnie jeszcze nie raz ich doświadczę. Ale nie ma co się martwić na zapas. Lepiej się skupić na pisarskiej ekscytacji, skoro wróciła.

Z ciszy wyrwało mnie miauczenie. Odwracam głowę i napotkam świdrujące kocie spojrzenie. Czas wrócić do rzeczywistości. 

1 komentarz:

  1. Nie mogę się doczekać kiedy opublikujesz jakieś swoje opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń