5 listopada 2017

A creepy old man cut my hair off!

Thor: Ragnarok (2017)

źródło

Thor jest moim ulubionym superbohaterem z uniwersum Marvela. Przeglądając w internecie materiały związane z trzecią częścią dowiedziałam się, że wcześniejsze filmy z udziałem nordyckiego boga niespecjalnie podobają się krytykom. Jak przeczytałam w jednej recenzji - to najbardziej pokiereszowana seria od Marvela, nie ciesząca się specjalnie entuzjazmem. Coż, ja mam zupełnie inne zdanie dotyczące dwóch poprzednich filmów :) Ale co do najnowszego, to muszę się zgodzić z większością optymistycznych recenzji - to znakomita rozrywka trzymająca poziom. 



Thor zostaje uwięziony po drugiej stronie wszechświata. Osłabiony i pozbawiony młota musi znaleźć sposób, by powrócić do Asgardu i stawić czoła bezwzględnej i wszechpotężnej Heli oraz powstrzymać Ragnarok – "zmierzch bogów", zagładę świata i całej asgardzkiej cywilizacji. Przedtem jednak musi stanąć do gladiatorskiego pojedynku na śmierć i życie z byłym sprzymierzeńcem i członkiem drużyny Avengers — niesamowitym Hulkiem.  [opis dystrybutora kino]

Sama fabuła nie jest jakoś specjalnie skomplikowana - to opowieść o tajemnicach rodzinnych, dziedzictwie, odpowiedzialności i poświęceniu dla dobra ogółu. Ale to co wyróżnia najnowszą część, to są bohaterowie oraz relacje między nimi oraz (a może przede wszystkim) humor. Dialogi za każdym razem wywołują uśmiech na twarzy, postaci co chwila stroją sobie żarty. Widać, że reżyser dał aktorom dużo swobody i nie trzymają się sztywno samej lini fabularnej. Czasem widać to w rozjazdach fabuły, ale kto by się tym przejmował ;)

Bohaterowie przemieszczają się pomiędzy Ziemią, Asgardem i Sakaar, więc akcja jest dynamiczna, nieźle trzyma w napięciu i nie daje odetchnąć. Wizualny klimat lat 80. atakuje swoistą kolorystyką (tak jak w Strażnikach Galaktyki), co świetnie się zgrało z humorem.

Thor jest wyluzowany - widać, że Chris Hemsworth miał niezłą frajdę grając swoją postać (i zdecydowanie lepiej mu w krótkich włosach).

Loki to już klasa sama w sobie - Tom Hiddleston gra go perfekcyjnie, świetnie wypadając w scenach dramatycznych jak i komicznych. Niby to postać negatywna, ale nie da się jej nie lubić.

Hulk - mówi znacznie więcej niż w innych filmach, a pod postacią Bruce'a jest cudownie zagubiony i bezbronny. Mark Ruffalo jest najlepszym Hulkiem.

Arcymistrz - popisowy numer Jeffa Goldbluma. To koniecznie trzeba zobaczyć :)

Hela - Cate Blanchett w roli czarnego charakteru jest niezła. Mimo swoich mrocznych i poważnych zamiarów związanych z zagładą, też ma dialogowe wstawki humorystyczne. 

Walkiria - to podobno postać, której najbardziej się dostało pod względem wyglądu. Tessa Thompson jest czarnoskóra i niekoniecznie pasuje do komiksowej wersji postaci. Mnie to nie przeszkadzało. Podobała mi się w roli kobiety, która lubi sobie wypić i jednocześnie spuści łomot facetom.

+ Korg i jego bezbłędne komentowanie wydarzeń :)

Oczywiście warto też zwrócić uwagę na drugi i trzeci plan, bo można wychwycić znajome twarze. Kto by pomyślał, że można dojrzeć Matta Damona i Sama Neilla ;) Przed seansem nie odświeżyłam sobie poprzednich filmów, ani serii Avengers, więc kilka wstawek fabularnych mnie trochę zdekoncentrowało, ale na krótko. Na pewno nadrobię seans Doktora Strange. Scena, w której Thor spotyka Doktora jest przezabawna :)


Czy wyjdziesz z kina z szerokim uśmiechem?



Naprawdę poważnie się zastanawiam czy nie pójść do kina raz jeszcze. 


Dla tych, co widzieli film (dla tych co nie widzieli - są spoilery) - koniecznie musicie zobaczyć Thora wersji 4D w reżyserii samego Jamesa Cordena ;) Duża dawka endorfin gwarantowana :D 


2 komentarze:

  1. He he zabawny filmik :D Ja jestem mocno do tyłu z tymi wszystkimi komiksowymi filmami więc jest co nadrabiać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wszystkie oglądam na bieżąco - trochę się w tym gubię ;) Ale Thora 3 koniecznie musisz nadrobić :)

      Usuń