2 lutego 2012

Z serii ulubione - akcja i sensacja

Kino sensacyjne. Temat, z którego zawsze muszę się tłumaczyć :) Nowi znajomi są zwykle zdziwieni, że lubię ten gatunek filmowy. Przecież to jest zarezerwowane dla mężczyzn! No tak, jak mogę łamać tak poważny stereotyp?

Kod nieśmiertelności (2011)

Z reguły kobiety oglądają komedie romantyczne i dramaty, a dla facetów zarezerwowane są filmy akcji, wojenne i horrory. I mimo, że ten podział się zaciera, to ciągle trafiam na ludzi, którzy myślą właśnie w ten sposób. Podobno o gustach się nie dyskutuje, choć często wyraża głośno opinię. Więc, gdy na pytanie jaki film widziałam ostatnio, odpowiadam, np. Transformers, Salt, Mission Impossible, RED, moi rozmówcy robią wielkie oczy i pytają "to ty oglądasz takie filmy?". Gdybym opowiedziała Zmierzch  lub inny film młodzieżowo-miłosny to pewnie zostałabym skrytykowana za oglądanie komercji dla niedojrzałych nastolatek. :) Przywykłam już do tego typu pytań, choć oprócz bliskich przyjaciół, mało kogo ciekawi dlaczego akurat wybrałam ten gatunek jako swój ulubiony. 

 Salt (2010)

To nie było pójście na łatwiznę. I to nie oznacza, że nic innego nie oglądam.
Kino sensacyjne to mój początek fascynacji sztuką filmową. Zanim sięgnęłam po filmy bardziej skłaniające do refleksji i ważne do całej kinematografii, oglądałam głównie to, co było w kwestii zainteresowań najbliższych. Dlatego też jestem fanką Gwiezdnych Wojen, fantasy (o tym gatunku napiszę za jakiś czas) i akcji. Zafascynowana Jamesem Bondem, scenami walk i wyścigami samochodowymi, poszłam o krok dalej, kierując się w stronę kina bardziej ambitnego, a potem samej historii filmu.

RED (2011)

Nigdy jednak nie zrezygnowałam z oglądania kina sensacyjnego. Mam o nim bardzo dobre zdanie, co dla innych jest lekkim szokiem ;) Jak dziewczynę może intrygować scena walki albo strzelanina na środku ulicy? Jednak może. Nie zawsze muszę oglądać film, który ma za zadanie mnie wzruszyć, skłonić do myślenia czy zmienić moje przekonania. 
Kino to przede wszystkim rozrywka. To jest jego główne zadanie. Więc dlaczego mam z niej nie korzystać? Niektórzy powiedzą, że mogłabym pójść na babską komedię romantyczną lub dramat. Bywam i na takich filmach. W kinie widziałam m.in. 27 sukienek oraz Melancholię (bo dużo by tego wymieniać). Czasem jednak wolę obejrzeć jakiś film serii Mission Impossible, niż kolejną komedię z Kate Hudson, która gra zawsze tak samo.

Mission Impossible (1996)


I największy zarzuty wobec kina sensacyjnego: za dużo akcji, ciągle te same schematy, za mało dramaturgii, aktorzy nie muszą się intelektualnie wysilać. Cóż, ten typ kina ma nas zrelaksować, a nie pokazywać problemy. Każdy gatunek filmowy ma swój schemat kolejności zdarzeń. Czy to dramat, film kostiumowy, sensacyjny, western czy komedia. Nie każdy scenarzysta potrafi zgrabnie i ciekawie napisać historię, ale wśród większej ilości nakręconych filmów, gdzie główną rolę pełni szybkość zdarzeń, można znaleźć prawdziwe perełki. Trzeba mieć tylko chęci, cierpliwość i nie nastawiać się negatywnie. Jeśli się nie spodoba, trudno. 

5 komentarzy:

  1. Filmy sensacyjne dobre są. Wolę obejrzeć takie, niż katować się "superambitnymięąfilmami" i udawać, że mi się podobały nawet, jeśli mi się nie podobały, bo TAK WYPADA. Wychodzę z założenia, że ciężkie filmy mogą być dobre, ale jeśli wszystko wokół nas jest ciężkie i trudne samo w sobie, po co oglądać rzeczy, które NIE relaksują? Niewiele obchodzi mnie cudze zdanie na temat tego, co oglądam, bo ja nie z tych, którzy dla uciechy publiki rzucają na lewo i prawo tytuły co ambitniejszych filmów, żeby tylko pochwalić się, że je znam. Bez sensu :))))

    Z sensacyjnych oglądałam jakiś czas temu wymieniony przez Ciebie "Salt", ale nie podobał mi się, jakiś taki drętwy mi się wydawał :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie chwalę się, tym co oglądam. Jeśli ktoś pyta o mój gust filmowy, to wtedy mówię. I z reguły pada lawina pytań :) Ale znam takich, co lubią się pochwalić liczbą obejrzanych filmów bardziej ambitnych, krytykując wszystko inne. I to właśnie bez sensu :)

      Usuń
  2. Dla facetów zarezerwowane są jeszcze westerny, nie znam kobiety, która lubiłaby ten gatunek :) Ja kiedyś lubiłem fantastykę i kino akcji, obecnie fantastyka już mi się znudziła, ale na filmy akcji nadal chodzę do kina. W ubiegłym roku byłem np. na filmach "Tożsamość" i "Elita zabójców", i wcale nie uważam, aby były one gorsze od ambitniejszych produkcji w stylu "Niebezpiecznej metody" (chociaż ten film też uważam za całkiem dobry). Kino akcji może być wciągające, kiedy twórcy przykładają dużą wagę nie tylko do strony technicznej, ale także do w miarę logicznej fabuły i wykreowania charyzmatycznych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o westernach :) Też ich nie lubię, choć zdążyło się obejrzeć kilka. Dla zapoznania.
      Właśnie gdzieś przeczytałam, że to kina sensacyjne jest lepsze bo ma z reguły dobrą fabułę i ciekawych bohaterów. A filmy akcji to tylko pościgi i strzelanina ze znanymi aktorami.
      A "Niebezpieczną metodę" muszę nadrobić, jak tylko skróci mi się lista dramatów do obejrzenia :)

      Usuń
  3. Też lubię kino sensacyjne z dobrą intrygą i pościgami. Najbardziej lubię filmy z Bruc'em Willisem, pasują do niego role twardych facetów :)

    OdpowiedzUsuń