31 maja 2018

Miszmasz #13

W telegraficznym skrócie.



Maj stał się miesiącem najbardziej pracowitym pod względem kulturalnym. Plus zadziało się tysiące innych małych rzeczy, o których tutaj napisać nie mogę, ale mam nadzieję, że wyniknie z tego wiele dobrego. Tymczasem mały skrót.

Filmy. Ostatnio w większości oglądałam filmy typowo komercyjnie. Nie miałam ani ochoty ani siły na kino ambitne. Nadrobiłam serię Jurassic Park - widziałam tylko pierwszy film, ale nie zostanę fanką całości. Odświeżyłam sobie najnowsze wersje Star Trek (Chris Pine - moja słabość do jego osoby nie gaśnie), a także niektóre filmy Marvela. Byłam w kinie na Avengers: Wojna bez granic i dotarło do mnie, jak wiele rzeczy mi umyka w fabule. Poprosiłam o pomoc kumpla, który całą wiedzę filmowo-komiksową Marvela ma w jednym palcu. I oglądam perypetie superbohaterów według dat powstania - i w końcu zauważyłam jak pewne wątki się ze sobą łączą. (sny po takiej dawce też mam kosmiczne :))
Poza tym znów zakochałam się w twórczości Wesa Andersona - jego animacja podklatkowa Wyspa Psów jest przeurocza i bardzo oryginalna. Miałam też możliwość obejrzenia dwóch animacji studia Focus Features: Koralina i tajemnicze drzwi oraz Kubo i dwie struny. Jedna z nich mnie zawiodłam, a druga zauroczyła. Zgadniecie która? :)

Seriale. Jak wiadomo, w tym temacie mocna nie jestem. Nadal muszę nadrobić siódmy sezon Gry o tron i drugi Stranger Things - nie mam niestety na nie ochoty. Zrobiłam jednak jedną rzecz - ostatecznie zakończyłam swoją przygodę z Glee. To serial, który przerwałam w połowie i ciężko mi go było nadrobić, a cały czas błąkał mi się w myślach. Więc się zawzięłam i obejrzałam wszystko. Pierwsze trzy sezony są najlepsze, czwarty jest bardzo nierówny, ostatnie dwa to całkowity spadek formy. Nawet piosenki nie ratowały sytuacji i po prostu czasem nie dało się oglądać niektórych odcinków. Choć ostatnie dwa odcinki finałowego sezonu były na najlepszym poziome. Jeśli teraz zacznę oglądać jakiś serial, to pewnie będzie to taki, który ma mało odcinków i zakończył swoją emisję. Jakieś propozycje? ;)

Książki. Czytanie ostatni idzie mi mozolnie, bo krócej dojeżdżam do pracy, a w domu najczęściej piszę. Ale pokusiłam się o kilka(naście) nowych książek.


Mówiąc Inaczej Paulina Mikuła - lubię oglądać filmy Pauliny, bo dzięki temu szybciej przypominam sobie językową wiedzę ze studiów. Stwierdziłam, że książka też się przyda w codziennym pisaniu.

Maestra L.S. Hilton - o tej książce było głośno jakieś dwa lata temu na Warszawskich Targach Książki. Teraz ją znalazłam na wyprzedaży, więc sprawdzę czy była warta takiego szumu.

Z nienawiści do kobiet Justyna Kopińska - każda książka reportażami Justyny jest warta przeczytania.

Czerwona Jaskółka Jason Matthews - zaintrygował mnie zwiastun filmowy, ale ostatecznie nie dotarłam do kina. I w sumie nie mam pojęcia, dlaczego ta książka znalazła się na mojej półce. To pierwszy od dłuższego czasu impulsywny zakup. Obym się nie zawiodła.

Załącznik Rainbow Rowell - do tej pisarki mam słabość, więc gdy zobaczyłam tę powieść na wyprzedaży, nie wahałam się ani chwili, by ją przytaszczyć do domu. Rowell to jedyna mi znana pisarka, która jednocześnie potrafi pisać wartościowe książki dla młodzieży i lekkie historie dla dorosłych.

Mitologia Nordycka oraz Nigdziebądź Neil Gaiman - moje kolekcjonowanie twórczości Gaimana trwa w najlepsze. Brakuje mi jeszcze jego tomików opowiadań do kompletu. Zrezygnowałam tylko z kupna Amerykańskich bogów - na samą myśl, że miałabym sięgnąć po to raz jeszcze, robi się słabo.


To tyle na chwilę obecną. Kolejne książki są w drodze. Inne jeszcze nie mają odpowiedniej fotograficznej oprawy :)

30 kwietnia 2018

Historia pewnego zdjęcia

W marcu pojechałam do Gdańska. Pogoda dopisała, więc wykorzystałam to, by poćwiczyć fotografowanie. Przywiozłam ponad 300 zdjęć i mnóstwo inspiracji. Plus jedno przypadkowe zdjęcie.



18 marca 2018

W kilku słowach...

Przypadkowo wybrane trzy filmy z lat 90. Dwa z nich widziałam wyrywkowo kilka razy w telewizji, jeden mimo trzykrotnego obejrzenia w całości nadal mi nie zapadł w pamięć. Usiadłam i nadrabiłam.



źródło
Zawody strzeleckie na Dzikim Zachodzie, rządy tyrana, zemsta za krzywdy z przeszłości, pastor nawróconym bandytą i domniemany syn - czego w tym filmie nie ma :) Akcja pędzi dość szybko, więc nie ma czasu na skupinie się na poszczególnych bohaterach czy wątkach. Dobrze się to ogląda, głównie za sprawą obsady. Gene Hackman jest jak zwykle niezawodny, choć mnie bardziej podobała się Sharon Stone - pierwszy raz widziałam ją w takim wydaniu. Leo też wypadł nieźle, nawet lepiej niż Russell Crowe, który tu tylko ładnie wygląda (nie wiedziałam, że za młodu był przystojny). Ale to film na raz.
Ocena: 5/10

Mamuśka (1998)

źrodło
Choć fabuła nie jest specjalnie wyszukana, to jest to bardzo wzruszający film. Inaczej być nie mogło, skoro za reżyserią stoi Chris Columbus. Mamy więc kino familijne z przesłaniem - to pogmatwana historia rodzinna, w której jest miejsce na miłość, wybaczenie i poświęcenie. Są byli małżonkowie, są dzieci przeżywające rozstanie, jest nowa partnerka i śmiertelna choroba. Te wszystkie wątki są bardzo zgrabnie połączone. A to, co wyróżnia ten film to świetny duet Susan Sarandon/Julia Roberts - stworzyły bardzo wyraziste i prawdziwe postaci. Kto by pomyślał, że kiedyś zacznę się przekonywać do talentu Julii :)
Ocena: 7/10


źródło
Pierwszy raz widziałam Szósty zmysł w kinie, mając 14 lat - było to z okazji szkolnego wyjścia do kina. Oglądając go na dużym ekranie byłam przerażona, bo wtedy jeszcze thrillery nie były obecne w moim filmowym repertuarze. Przez to mało zrozumiałam, o co w filmie chodziło. Kilka lat później widziałam go dwa razy, ale i dwa razy zrobiłam ten sam błąd - nie skupiłam się na fabule, więc znów nic mi w głowie nie zostało. Dopiero teraz usiadłam i wnikliwie przyjrzałam się temu, co się działo na ekranie. Oczywiście nie było żadnego wow, bo znałam zakończenie filmu, ale wychwyciłam wszystkie drobne szczegóły akcji, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Dopiero dotarło do mnie, jak świetnie jest ten film zrelizowany i że ma świetnie aktorstwo. To chyba jedyny film, który potraktowałam w taki sposób :)
Ocena: 8/10

28 lutego 2018

Sztorm


"Kiedy ucichnie sztorm, nie będziesz pamiętała, jak go przeszłaś i jak to się stało, że przetrwałaś. Właściwie nie będziesz nawet pewna czy to już naprawdę koniec, ale o jednym możesz być absolutnie przekonana - gdy pokonasz nawałnicę, nie będziesz już tą samą osobą, którą byłaś, zanim nadszedł sztorm. O to właśnie chodzi w sztormach."

Haruki Murakami - Kafka nad morzem


źródło

Siedzę na podłodze w kompletnie nowym miejscu. W końcu otacza mnie cisza jakiej potrzebowałam. Ucichł sztorm, który rozpętał się jakiś czas temu, i który roztrzaskał wszystko na drobne kawałki. I nic już nie da się poskładać... Siedzę i rozmyślam nad sytuacją w jakiej się znalazłam - z jednej strony wiele bym dała, by pewne sprawy przywrócić, a z drugiej mam przed sobą nową szansę do wykorzystania. I choć nie raz powrócę myślami do starych, dobrych czasów, to jednak skupiam się na nowej przygodzie. Smuci mnie jedynie fakt, że nie będzie ona nigdy przerywana kocimi pomrukami...

15 stycznia 2018

"Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera"

*Tytuł: cytat z Monteskiusza



Udało mi się pod koniec tamtego roku nie kupić żadnej książki. Sukces, zwłaszcza gdy ma się niemal nieograniczony dostęp do tańszego zaopatrywania się w egzemplarze. Zamiast tego zrobiłam sobie listę tytułów, które chciałabym mieć w swojej biblioteczce. Lista wyszła dosyć długa, więc zaczęłam ją świadomie zmniejszać, kierując się zasadą: to, co chcę przeczytać, niekoniecznie musi się naleźć na mojej półce. Kiedy ja to wszystko przeczytam? :)

Odnosząc się do tytułowego cytatu Monteskiusza, w czasie świątecznym kilka osób podarowało mi całkiem nowych książkowych towarzyszy.


Życie jest sztuką. O korzyściach płynących z porażek i o sile wyobraźni J. K. Rowling - choć to przemówienie na Harvardzie było wygłoszone dziesięć lat temu, to jego przekaz cały czas jest aktualny. Chciałam mieć polskie wydanie, bo zawiera wiele inspirujących cytatów. 

Siedem minut po północy Patrick Ness - zachwycił mnie zwiastun filmu, więc chciałam najpierw przeczytać książkę. Jak do tej pory żadna lektura tak mnie emocjonalnie nie przemaglowała. Zdecydowanie warto przeczytać. "Wiesz, że twoja prawda, ta, którą skrywasz przed światem, jest tym, czego najbardziej się boisz."

Beren i Lúthien oraz Opowieść o Kullervo J. R.R. Tolkien - kolejne pozycje w mojej kolekcji dzieł Tolkiena. Przepięknie wydane. Będą to wymagające lektury, nie tylko pod względem treści. W obydwu książkach tekst jest polsko-angielski. Mam nadzieję, że dam radę przeczytać :)

Szóstka Wron oraz Królestwo Kanciarzy Leigh Bardugo - kompetnie niespodziewany prezent. Pierwszą część dostałam na urodziny, drugą pod choinkę. Gdzieś mi te tytuły umknęły, a po przeczytaniu opisu, zapowiada się ciekawa historia. Zobaczymy czy trafią w mój gust.

Shantaram Gregory David Roberts - tyle osób mówiło mi tej książce i ją polecało, więc kiedy miałam sobie wybrać tytuł na prezent (w mojej pracy co roku dostajemy prezenty książkowe pod choinkę), stwierdziłam że zaryzykuję. Sama bym sobie Shantaramu nie kupiła, a tak mam okazję sprawdzić czy warto znać tę historię :)

To jest napad! Marek Wałkuski - klasycznie Wałkuski musiał do mnie trafić. Lubię jego styl pisania o Ameryce, a historie o napadach wydają się intrygujące - zwłaszcza po zapowiedziach na FB autora.

A jak u Was wyglądają książkowe historie? :)