11 kwietnia 2013

Miszmasz # 5

W telegraficznym skrócie.

Trochę zieleni, skoro za oknem jeszcze szaro i buro.
Filmy. Jestem w fazie powtórek własnych ulubionych filmów i przy okazji zarażam kinem innych. Poza tym obejrzałam Rushmore Andersona - wymaga on jedna osobnej notki. Kolejny raz zapodziałam gdzieś listę filmów, które powinnam nadrobić. Jak macie jakieś propozycje, to dajcie znać :)

Jakiś czas temu widziałam "Zaczarowaną". Pierwszy raz oglądałam ten film z napisami, a drugi z polskim dubbingiem. Niestety, ten dubbing zepsuł mi całą przyjemność oglądania. Musiałam wiec trochę sobie ponarzekać na to, że w każdym filmie, w którym polska dystrybucja zastosuje różnorodność głosową, wybór owych głosów jest z reguły nietrafiony. Taki film ciężko mi się ogląda, bo bez przerwy skupiam się na tym, że głos, który słyszę nie pokrywa się z ruchami ust aktora. I w ogóle nie pasuje do wyglądu, że tak powiem.


Książki. Przeczytałam "Folwark zwierzęcy". Dopiero teraz, ponieważ w liceum oglądaliśmy tylko film animowany z 1954 roku, chyba po to, by zaoszczędzić na czasie. "Folwark" głównie kojarzy się jako zjadliwa satyra na ustrój komunistyczny. Jednak ja myślę, że ta historia ciągle jest aktualna. Orwell pokazuje jak łatwo można manipulować ludźmi i faktami. Nie powinno być żadnych wątpliwości, gdy ci, co uważają się za mądrzejszych są u władzy. Oni mają zawsze rację,  na wszystko znajdą rozwiązanie i zawsze najwięcej pracują. Tak jest w teorii, jednak praktyka pokazuje zupełnie co innego. Najgorsze w tym wszystkim jest, to że takich ludzi u władzy trudno się pozbyć, bo zawsze pojawiają się następni. Manipulacja nigdy nie będzie mieć końca.
Po lekturze jeszcze raz obejrzałam animację z 1954 roku. I szczerze jestem zaskoczona, że zamiast książki nauczycielka włączyła nam film. Pomijając skrócenie fabuły, to filmowa wersja całkowicie inne zakończenie, bardziej optymistyczne, co kompletnie rozmija się z przesłaniem książki. Orwell nie dawał żadnej nadziei zmianę sytuacji, będzie się ona dalej rozwijała, będzie trwać. A w kreskówce jest zalążek nadziei, będzie bunt, będzie walka. Kto by pomyślał, że przez tyle lat będę żyć ze złą interpretacją :)


W weekend zabieram się za przeczytanie "Ciemniejszej strony Greya". Tak więc łapanki językowej ciąg dalszy ;) Ciekawe, co tym razem znajdę. A jak już jestem w temacie. Byłam ostatnio w bibliotece z zapytaniem czy można wypożyczyć "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Potrzebny mi jest egzemplarz do skserowania kilku stron, a nie mam zamiaru kupować własnego. Pani bibliotekarka zmierzyła mnie wzrokiem: nie wiem czy chodziło o to, że pytam o ten typ literatury, czy może o to, że nie wyglądam na swój wiek. W każdym razie dowiedziałam się, że wszystkie egzemplarze (czyli pewnie jeden) są wypożyczone i jest lista oczekujących (ponad 30 osób!). Wracam do domu, sprawdzam w sieci inne placówki - to samo, same długie listy oczekujących. Czytelnictwo odżyło. Szkoda tylko, że powodem jest tak zła językowo literatura.



Seriale. W tym dziale mało się dzieje. Trzy seriale na bieżąco, trzy do narobienia. Na razie wygrywa fascynacja "Żoną idealną" i irytacja z powodu "Pamiętników wampirów", oglądanych z przyzwyczajenia i dla dobrej muzyki. Nie mogłam się doczekać trzeciego sezonu "Gry o tron", ale ciągle odkładam obejrzenie pierwszego odcinka.

Tyle na dziś.

7 komentarzy:

  1. No to czekam na post o "Rushmore" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do fenomenu Greya - sprzedałam moje egzemplarze (całą trylogię) na allegro, dosłownie w kilkadziesiąt minut. Byłam w szoku! Co prawda, cena była przystępna, ale jednak nie spodziewałam się, że to nastąpi tak szybko. Jedną osobą, która kupiła był mężczyzna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa zapotrzebowanie na literaturę :)

      Usuń
  3. Ja "Zaczarowaną" akurat lubię, bo mam słabość do Disney'a, nawet tego nie do końca dobrze zdubbingowanego;p. "Folwark" przerabiałam w gimnazjum, co teraz wydaje mi się trochę zabawne, biorąc pod uwagę brak historycznej świadomości (Lenin, Trocki).

    Ps. I bardzo dobrze, że odkładasz GoT, bo osobiście uważam, że najlepiej obejrzeć te odcinki zbiorczo, a nie z dłuższymi przerwami. Raz tak zrobiłam i się na tym przejechałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię "Zaczarowaną", tyle że bez dubbingu :)
      Poprzednie dwie serie "Gry o tron" obejrzałam hurtowo i przy trzeciej chyba zrobię tak samo. Czekanie na kolejne sprawi, że i tak będę mieć zaległości, bo zapomnę obejrzeć w którymś tygodniu ;)

      Usuń
    2. Chociaż muszę się przyznać, że ciężko mi to idzie. Znajomi 'uprzejmie' bombardują mnie jakimiś newsami, a ja bym chciała jednak nic nie wiedzieć. Czytałam wszystkie tomy i wolę podejść sobie do tego na spokojnie, bo i tak 3/4 mi wywietrzeje z głowy;p

      Usuń
  4. Też czytałam "Folwark" dopiero po ukończeniu szkoły, a szkoda bo ja w ogóle tego nie przerabiałam, a to bardzo wartościowa książka."Rok 1984" też bardzo mi się podobał i byłam nawet trochę przerażona wizją świata wykreowaną przez autora. (A)

    OdpowiedzUsuń