28 marca 2012

Maraton - 1x5

Byłam na filmowym głodzie. W moim wypadku przymusowy odwyk nie jest najlepszą opcją. Brak ekranowej fikcji sprawia, że moja rzeczywistość nie układa się tak jak trzeba. Rzadko się zdarza, bym poświeciła jeden dzień na same filmy. Potrzebowałam jednak sporej jednorazowej działki, tak więc poddałam się magii ekranu :)



Reżyserski debiut Drew Barrymore to bardzo przyjemny film. Historia dziewczyny z małej miejscowości, która zamiast konkursów piękności wybiera brutalny sport na wrotkach. To taka zwykła historia poszukiwania własnego ja przez dorastającą dziewczynę, tyle że bez nachalnego moralizatorstwa i cukierkowych obrazów. Widać, że Drew nie chciała powielać schematów znanych z filmów młodzieżowych. Aktorsko też jest nieźle, czego się nie spodziewałam.
Ocena: 6/10



Komedia romantyczna bez historii miłosnej. Jest za to historia związku chłopaka i dziewczyny z całym bagażem zwyczajnych sytuacji, jakie niesie ze sobą życie razem. Jest tylko jeden problem. W tym związku to on - Tom jest niepoprawnym romantykiem, wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia i kocha bezgranicznie. Ona - Summer jest kobietą niezależną, która lubi swoją wolność i nie chce stałego związku. Przez wybrane kilkanaście dni z 500 widzimy sinusoidę ich relacji, zgrabnie podkreśloną przez montaż. Jest czarno-biały kadr, jest scena z musicalu oraz jest podział jednej sceny na dwie wersje. Dzięki temu film nie nudzi, jesteśmy ciekawi co jeszcze zobaczymy i jakie będzie zakończenie. I co najważniejsze. Nie jest to wymyślona historia o nieistniejącej miłości, ale historia wyciągnięta z prawdziwego życia, która każdemu może się przytrafić.
Ocena: 7/10



Zastanawiam się czy powinnam oceniać ten film. Historie o Holokauście nie należą do łatwych w odbiorze, a tym bardziej do oceny. Czytałam wcześniej książkę Johna Boyne'a, na podstawie której powstał film. Pierwszy raz spotkałam się z historią, w której patrzy się na obraz zagłady Żydów oczami dziecka jednego z niemieckich oprawców. Dziecka, które jest ciekawe i zaniepokojone tym, co dookoła się dzieje, a z drugiej strony dumne z ojca, bo wydaje mu się, że jest dobrym żołnierzem. Przyjaźń chłopca z jednym z wrogów ojca dała mu krótką chwilę szczęścia, pozwoliła choć trochę zrozumieć to, o czym nie nikt nie chciał mu powiedzieć. Finał tej historii mnie przeraził i na długo pozostanie mi w pamięci.
Ocena: 8/10



Średniowiecze, mroźna zima, brak ogrzewania i dziewczęta chodzące w zwiewnych sukienkach i na boska. Według dystrybutora miał być to horror, a wyszła baśń z groźnymi elementami. Miało być nowe spojrzenie na baśń o czerwonym kapturku, a mamy młodzieżowy film z efektami rodem ze "Zmierzchu" (pani reżyser zaczerpnęła wiele trików ze swojego kasowego filmu, nie da się o tym nie wspomnieć). Widzowie mieli się na to nabrać? Raczej młodsza widownia będzie zachwycona. Mimo ciekawych nazwisk w obsadzie, aktorzy nie powalają. Nawet Gary Oldman nie uratował tego filmu. Jedynie na plus zasługuje klimat, scenografia i zakończenie - dałam się zaskoczyć.
Ocena: 4/10


Dróżnik (2003)

Prosta historia, o której nie da się zapomnieć. Fin, wielki fan pociągów, dostaje w spadku małą stację kolejową na prowincji. Przeprowadza się, by mieć święty spokój. Okazuje się jednak, że w większym mieście miał więcej prywatności niż na odludziu. Ale właśnie tutaj spotyka ludzi, którzy tak samo jak on, uciekając w samotność, pragną towarzystwa. Początkowo wydaje się, że to film o inności. Fin jest karłem, Joe to nadzwyczajnie gadatliwy typ, a Olivia wygląda raz na spokojną raz na rozchwianą emocjonalnie. Jednak im dalej brniemy w historię, tym zmienia się ona w opowieść o prawdziwej przyjaźni ponad wszelkimi podziałami. Reżyser stopniowo pokazuje zmiany jakie zachodzą w każdym z bohaterów, więc nie mu zbyt szybkiej akcji. Za to mocną stroną filmu są dialogi, które w prosty sposób podkreślają wyjątkowość fabuły. Na pewno do tego filmu jeszcze nie raz wrócę. Polecam.
Ocena: 8/10

4 komentarze:

  1. 5 filmów jednego dnia? Podziwiam ;) Zdarzało mi się w młodości urządzać nocne seanse z koleżankami, ale 3 filmy to wszystko na co było nas stać. Teraz nie wiem czy chciałoby mi się przez kilkanaście godzin oglądać film za filmem, nawet w dzień. Choć na jakiś nocny maraton do kina kiedyś bym sobie poszła, pierwszy raz :) Jeśli oglądałaś w takiej kolejności to chyba dobrze zrobiłaś, stopniując sobie dramatyzm. Oglądałam tylko 500 dni miłości i jest to już jeden z moich ulubionych filmów, włączam go za każdym razem gdy dopada mnie jakaś chandra. Jestem w nim dosłownie zakochana :) Z kolei z pozostałych najbardziej chciałabym zobaczyć Dróżnika, ze względu na obecność w obsadzie Michelle Williams, którą bardzo lubię. Ale i tematyka i gatunek jak najbardziej mi odpowiadają. Wrażenia wszystkich widzów Chłopca w pasiastej piżamie są takie same, co jakoś szczególnie nie zachęca mnie do obejrzenia - myślę, że ten film jest bardzo przewidywalny. Dziewczynę z marzeniami mam zamiar kiedyś obejrzeć, natomiast dziewczynę w pelerynie chyba wykreślę z listy, po kolejnej słabej recenzji ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam cały dzień, więc między filmami były przerwy :) A kolejność oglądanych filmów było taka jak je spisałam. Nigdy nie oglądałam filmowych maratonów, nawet w nocy. Więc to był pierwszy raz. I wybór był w większości przypadkowy :)
    A co do "Dróżnika" - bardzo polecam. Myślę, że by Ci się spodobał :) A co Michelle Williams - gra tam drugoplanową rolę i nie mam jej zbyt często na ekranie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczynę z marzeniami ogladałam i nie powiem, że mi się jakos specjalnie podobała. Mam na płycie dziewczynę w czerwonej pelerynie, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również jestem pod wrażeniem "Dróżnika - natrafiłam na niego zupełnie przypadkiem dwa lata temu, kiedy był emitowany przez TVP Kultura (tak nawiasem mówiąc, tam zazwyczaj lecą dobre filmy, programy i spektakle) i długo nie byłam w stanie przestać o nim myśleć. Do dzisiaj uważam go za jeden z lepszych filmów, jakie widziałam. Tak, jak napisałaś, nie ma tu wartkiej akcji, za to klimat filmu budują dialogi, a także świetne kreacje aktorskie oraz zdjęcia, montaż i wreszcie reżyseria - to wszystko tworzy jedną spójną całość, dzięki czemu film się nie nudzi, a pozwala wniknąć w świat i emocje bohaterów. "500 dni miłości" polecało mi już wielu znajomych, chyba muszę się w końcu za to zabrać :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń