16 marca 2012

Z serii ulubione - fantasy

„Fantazja to naturalny aspekt ludzkich działań. Na pewno nie niszczy rozumu ani go nawet nie obraża; nie stępia też apetytu na prawdę naukową i nie zaciera jej postrzegania. Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i trzeźwiejszy umysł, tym wspanialsze będzie snuł fantazje."
J. R. R Tolkien „O baśniach” 



Fantasy towarzyszy mi od dzieciństwa. Ta fascynacja nie minęła mi z wiekiem, jak zwykle to bywa, ale na stałe zagościła na liście ulubionych gatunków literackich i filmowych. Alternatywny świat pełen wróżek, elfów, piratów, magii i smoków miał ogromny wpływ na moją wyobraźnię.

Lista filmów, które obejrzałam jest dość duża. Skupię się tylko na kilku ulubionych, do których co jakiś czas wracam.

Władca Pierścieni (2001-2003)
Moja ukochana książka i film. Z Władcy Pierścieni zdawałam maturę ustną z języka polskiego, a na potem na studiach pisałam pracę dyplomową. Moja wiedza dotycząca powieści i filmu jest ogromna  - lata fascynacji robią swoje :) Obejrzałam wersję rozszerzoną, zaopatrzyłam się w książki opisujące jak powstawała filmowa trylogia. Wątpię, by jeszcze jakaś książka tak mnie zafascynowała ;)


Willow (1988)
Pierwsza próba ekranizacji Władcy Pierścieni skończyła się tak, że powstał Willow :) W latach 90. był chyba najbardziej rozpoznawalnym filmem fantasy, mimo nieprzychylnej recenzji krytyków. Chętnie do niego wracam, bo przypomina mi dzieciństwo i zawsze z humorem staram się przyporządkować tolkienowskie postaci do tych, które do filmu wymyślił George Lucas :)


Ten film mnie po prostu zauroczył. Nie tylko swoja fabułą, ale sposobem przedstawienia postaci, tak oryginalnych i niepowtarzalnych, że trudno o nich zapomnieć. Hayao Miyazaki opierając się na powieści Diany Wynne Jones, stworzył magiczny świat, mocno osadzony w kulturze i mitologii japońskiej. Jestem pod wielkim wrażeniem wyobraźni Hayao, który zgrabnie prowadzi widza przez magiczną krainę, pokazując mu wszystko, co się w niej znajduje. I co najważniejsze, nie ma tu wielkich efektów specjalnych, bowiem reżyser nie pozwala, by więcej niż 10% jego filmu było wygenerowane komputerowo. Uwielbiam twórców z fantazją, bo potrafią wyczarować coś cudownego i zawładnąć sercem widzów. I właśnie taki jest Hayao.


Hook (1991)
Kolejny ukochany film z dzieciństwa. Przygody dorosłego już Piotrusia Pana oglądałam niezliczoną ilość razy na kasecie VHS. Fascynujący film o dorastaniu, dzieciństwie i więziach rodzinnych, a także o tym, ci się dzieje, gdy zapomniany o własnej Nibylandii :) Niezależnie od tego ile będę mieć lat, to zawsze do niego wrócę. Nigdy mi się nie znudzi.


Piraci z Karaibów (2003-2007) 
Czy jest ktoś, kto nie widział Piratów z Karaibów i nie zna Kapitana Sparrowa? :) Najbardziej podobała mi się część pierwsza (najlepsza!). Ogólne zakończenie serii mnie lekko rozczarowało, ale i tak lubię wracać na piracki statek. Najnowszej części jeszcze nie miałam okazji zobaczyć, ale może to nastąpi jak ponownie zobaczę czy czarna perła leży w skrzynce umarlaka gdzieś na końcu świata ;)


Labirynt (1986) 
Prawdziwa perełka kina fantasy. Chętnie wracam to tego filmu, bo ma w sobie coś wyjątkowego. Nie ma tu  efektów specjalnych, są za to pacynki Jima Hensona, jest cudowna scenografia i muzyka. I jest David Bowie - król goblinów w fantazyjnej fryzurze i zbyt obcisłych spodniach (czego zauważyć się nie da ;)).


Nie czytałam książki. Jeszcze nie. Ale film mnie zauroczył. Zabrał w magiczną podróż za Mur, gdzie nie liczy się zdrowy rozsądek, a wyobraźnia. Największym atutem jest obsada: wredna Michelle Pfeiffer, uroczy Robert De Niro, romantyczny Charlie Cox i lśniąca Claire Danes i sir Ian McKellen jako narrator. Dwie godziny w całkowicie innym świecie - cudowne uczucie.


Harry Potter zajął 10 lat mojego życia. Zaczęłam go czytać w klasie gimnazjalnej, a skończyłam już na studiach. Pamiętam dzień kiedy tata kupił pierwsze dwie części, chcąc mnie zainteresować czymś nowym. Jako, że jest to seria przeznaczona dla młodzieży łatwiej przez nią przebrnąć niż przez Władcę Pierścieni. (dlatego też niektórzy wolą świat Tolkiena na ekranie).Osobiście wolę Harry'ego czytać niż oglądać. Jedynie ekranizacja trzeciej części przypadła najbardziej mi do gustu.

11 komentarzy:

  1. ŁAdne zestawienie. Niektóre opisane przez Ciebie filmy widziałam, niektórych nie. Ostatnio zaprząta moją głowę zastanawianie się, CO takiego wspaniałego jest w fantasy, że niektórzy kochają ją/je (?) miłością szczerą i gorącą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie :) Moją miłość do fantasy dostałam w spadku po tacie, który jest jej wielkim fanem. To jest świat kompletnie niezwiązany z szarą rzeczywistością i może dlatego tak wciąga... Ile fanów, tyle będzie odpowiedzi :)

      Usuń
  2. Też uwielbiam wszystkie filmy fantasy, które wymieniłaś prócz "Harrego Pottera", jakoś nie za bardzo za nim przepadam i nigdy nie byłam potteromaniaczką :) Do Twojej listy dodam jeszcze od siebie "Niekończącą się opowieść" i serie filmów "Fanthagiro", którą w dzieciństwie uwielbiałam :)(A)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, "Niekończąca się opowieść", zapomniałam :) Lubię wszystkie trzy części, choć tylko pierwsza jest dobrze oceniana. "Fanthagiro" - przydałoby się odświeżyć, bo widziałam któryś z filmów :)

      Usuń
  3. też uwielbiam Władcę Pierścieni, Piratów z Karaibów. Do gustu przypadły mi także Hook, Gwiezdny Pył. Moją ulubioną (filmową) częścią Pottera także jest Więzień Azkabanu.
    pozdrawiam
    PS Masz świetnego bloga!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś lubiłem fantastykę, obecnie już nie za bardzo. Unikam czytania książek fantasy, filmy fantasy czasem obejrzę i mam swoje ulubione. Cała seria "Władcy pierścieni" zrobiła na mnie wrażenie przy pierwszym oglądaniu, ale oglądając po raz drugi już się nudziłem. Podobnie jest z "Hookiem" Spielberga. Z Harry'ego Pottera widziałem pierwsze pięć części i najbardziej podobała mi się czwarta, czyli "Czara ognia". Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie "Gwiezdny pył" - świetny film z zaskakującymi rolami Michelle Pfeiffer i Roberta De Niro (takich ról się po nich nie spodziewałem). Co do "Piratów z Karaibów" to cenię tylko pierwszą część, każda kolejna jest, moim zdaniem, coraz gorsza, a czwarta to już totalna porażka. Wolę filmy o piratach bez fantastyki. Film "Willow" próbowałem obejrzeć trzykrotnie i za trzecim razem udało mi się dopiero wytrwać do końca. I dopiero za trzecim podejściem polubiłem ten film.
    Z filmów fantasy, których nie wymieniłaś cenię bardzo: "Labirynt Fauna", "Zaklęta w sokoła", a także "Nieśmiertelny", łączący elementy kilku gatunków, w tym również fantasy. No i również "Excalibur" - reżyser tego filmu, John Boorman podobno marzył o zekranizowaniu "Władcy pierścieni" Tolkiena, ale z powodów zapewne finansowych musiał się zadowolić ekranizacją legend arturiańskich pt. "Excalibur". No i pozostał mi jeszcze sentyment z dzieciństwa do telewizyjnego, włoskiego cyklu "Fantaghiro" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wymieniałam tych filmów, ale to nie oznacza, że ich nie widziałam :)
      Do listy powinnam dodać "Zaklętą w sokoła" - chętnie do niego wracam. "Nieśmiertelnego" widziałam kilka razy, "Excalibur" też. Nie wracam jednak zbyt często to tych pozycji.
      Z ekranizację "Władcy Pierścieni" łatwo nie było. To głównie sprawy finansowe, kwestie praw autorskich do książki, a także widzimisię wytwórni filmowych, które chciały zrobić z trzech części jeden film...

      Jedynie "Labirynt Fauna" mam ciągle w planach. Znalazłam nawet dvd w domu, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać. Ach i "Fantaghiro". Jeden film na pewnie widziałam. Jak go kiedyś puszczą w tv, to chętnie jeszcze raz zobaczę :)

      Usuń
  5. Piraci z Karaibów do fantasy? To mnie zaskoczyłaś ;) Wiem, że tam są wątki trochę nie z tego świata, jednak jakoś zupełnie nie pasuje mi ten film do tego gatunku. Choć rzeczywiście na IMDB jest tak zaklasyfikowane. Z tych, które wymieniłaś widziałam jeszcze tylko Władcę. Wiesz że nie jest to mój ulubiony gatunek ;) Ale jeśli Batmana zaliczasz do fantasy to wiedz że go lubię ;) A Gwiezdny pył wydaje mi się być interesujący już od dłuższego czasu, zwłaszcza że ma ciekawą obsadę, więc niewykluczone, że kiedyś obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Definicja gatunku fantasy jest dość płynna. Jest tyle różnych definicji, że można bez problemu rozciągać ich granice ;) Z resztą filmy przygodowe mają sporo cech fantasy. "Batman" to raczej kino sensacyjne, z wątkami sci-fi. Fantasy łączy się z baśniami, mitami a nie z nowoczesną techniką ;)
      "Gwiezdny pył" - polecam. Właśnie dla świetnej obsady :)

      Usuń
  6. Za fantasy nie przepadam,a jak na ironię wymienione przez Ciebie tu dzieła, należą do moich ulubionych;p (oprócz "Gwiezdnego pyłu" i "Labiryntu", których nie widziałam). Na "Hauru" bałam się jak małe dziecko ;).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń