18 września 2017

Nieogarnięte recenzje


Cóż, człowiek pisze tak, jak może, Obywatelu Redaktorze.

Konstanty Ildefons Gałczyński, List z fiołkiem, 1946




Nie przepadam za klasycznymi schematami pisarskimi. Jak nie mam weny lub pomysłu to potrafią mocno dać mi w kość. Najgorzej było w szkole i na studiach - narzucone tematy i koncepcje zwykle źle wpływały na jakość tekstów, które oddawałam do sprawdzenia.

Na szczęście, dziś nic mnie nie ogranicza. Piszę tak, by przekazać moje myśli. Staram się, by tekst był przejrzysty wizualnie i zrozumiały dla czytającego. Zdarza mi się zaszaleć i stworzyć coś bardziej w klasycznej formie, ale wymaga to ode mnie większego wysiłku.

Nawet w pracy łamię zasady pisarskie. Nie lubię sztywnej oficjalności, więc wymyśłiłam sobie własne schematy pisania, by mój odbiorca nie czuł się jak nieswojo. Póki, co to się sprawdza :)

A jak jest z recenzjami? Zwykle są nieogarnięte - krótkie, zwięzłe (lub nie) i na temat. Ale często zdarza mi się, że mam problem z ich napisaniem. Nie mam pojęcia jak przelać wszystkie myśli w sensowne kilka zdań. A jak się rozpiszę, to wyjdzie mi jeden wielki bełkot. Staram się układać to wszystko w głowie, ale po napisaniu nie wygląda to tak dobrze, jak w myślach. Więc próbuję od innej strony - dyskusja. Wtedy mam dobre argumenty, ale zaczynam się zastanawiać... czy są one moje, po tak długich rozważaniach? Czy tylko ktoś mi wyjaśnił swoje zdanie i idealnie pasuje do tego, co chciałam napisać? A może to zlepek wspólnych wniosków? Zaczynam się motać i ostatecznie odpuszczam.

A miało być tak łatwo :)

Kiedyś miałam taki zwyczaj, że oglądając film kładłam obok otwarty notatnik. I zapisywałam w nim wszystkie luźne myśli, jakie przychodziły mi do głowy w czasie seansu. Oczywiście nie dotyczy to oglądania filmów w kinie :D Chyba muszę do tego wrócić, bo jak sięgam pamięcią, to wtedy znacznie sprawniej mi się pisało. Miałam swój własny materiał do obróbki.
Muszę się przyznać, że dziś łapię się na tym, że dość dobrze pamiętam akcję, ale gdzieś mi się ulatniają moje wrażenia na jej temat.

Całkiem inaczej wygląda sprawa z książkami. Nie zrobię żadnych notatek podczas czytania, bo by mnie to wkurzało. Poza tym mam dość dobrą pamięć i fabuła na długo zostaje mi w głowie. Ale książki wymagają więcej uwagi i większej ilości słów. Więc w pisaniu o książkach szukam inspiracji - czyli przeglądam inne recenzje, by nie powielać tych samych wniosków i ocen. I tak się naczytam, że czasem dociera do mnie, że nie wiem co napisać :P Tutaj jeszcze bardziej się gmatwam przy pisaniu. Jeszcze nie wymyśłiłam dobrego sposobu, ale intensywnie nad nim pracuję :)


Przelewanie myśli nie zawsze jest łatwie. Ale podobno liczy się efekt końcowy. Mam nadzieję, że mój efekt do tragicznych nie należy ;)


AktualizacjaP.S. Zmieniłam na próbę dodawanie komentarzy na Disqus, ale musiałam go usunąć, bo pojawiał się jakiś błąd - czasem bywam nieogarnięta w komputerowych sprawach :)
whitequeen1408 prośba o dodanie komentarza raz jeszcze ;)

31 sierpnia 2017

Miszmasz #11

W telegraficznym skrócie.


Wiele razy próbowałam powrócić do regularnego pisania. Ale każda próba kończyła się niepowodzeniem - nie mogę się jakoś zorganizować pod tym względem. W związku z tym wiele razy chciałam skasować tego bloga. Ale jakoś nie mogę. Lubię ten mój malutki kawałek internetowej przestrzeni. Z racji tego, że za chwilę rozpocznie się mój ukochany miesiąc wrzesień, to może znów podejmę próbę ogarnięcia mojej blogowej przestrzeni. Każdy powód jest dobry :)


Filmy. Jeden post o filmowym nadrabianiu już napisałam. Do napisania drugiego właśnie się przymierzam. Oczywiście nie piszę o wszystkich filmach, które oglądam. Po pierwsze dlatego, że notki byłyby strasznie długie, poza tym czasami nie mam pojęcia jak przelać moje myśli na słowa - nawet jeśli jest to tylko kilka zdań. Ha! Właśnie wymyśliłam temat na fajną notkę o pisaniu recenzji ;)

Seriale. Wszyscy wiedzą, że jestem kompletnie mało serialowym osobnikiem. Jednak ostatnio ten stan się mocno zmienił. Nadrobiłam wszystkie sezony Kochanych kłopotów - wśród moich znajomych byłam chyba jedyną osobą, która nigdy nie widziała tego serialu w czasach szkolnych. I nawet się cieszę, że dopiero teraz go widziałam - będąc nastolatką raczej bym go nie doceniła. Wróciłam też do oglądania Gry o tron, którą porzuciłam po dwóch sezonach kilka lat temu. Może teraz dam radę i nadrobię wszystkie siedem ;) Poza tym miałam okazję zobaczyć miniserial HBO Wielkie kłamstewka - naprawdę dobra produkcja ze świetną obsadą. I jedna z najlepszych kreacji Reese Witherspoon. Ostatnim serialem, jaki widziałam to genialny Stranger Things - całkowicie skradł moje serce i nie mogę się doczekać drugiego sezonu. A zapowiedzi są intrygujące ;)




Książki. Tutaj sytuacja jest opłakana, jak na mnie. Czytam bardzo mało, a spośród wybranych książek niewiele okazało się wciągającymi lekturami. Znacznie lepiej mi idzie kolekcjonowanie nowych tytułów na półkę - przykład na zdjęciu. Przez to lista książek do przeczytania rozrasta się do ogromnych rozmiarów. Powinnam coś z tym zrobić :) Jak już uporam się z ostatnim tomem Sagi o wiedźminie, to skupię się na czytaniu tylko tego, co mam na półce. Mam nadzieję, że nie kupię do grudnia żadnej nowej książki.




Tyle z telegraficznego skrótu na ostatnie godziny sierpnia.
Mam nadzieję, że we wrześniu będę bardziej aktywna na blogu.

30 lipca 2017

W kilku słowach...

... z seansów majowo-czerwcowych...


Strażnicy Galaktyki vol. 2 (2017)

źródło
Pierwsza część średnio mi się podobała - w moich oczach zyskała dopiero przy drugim podejściu. A kontynuacja jest naprawdę zabawna, dawno tak się nie uśmiałam w kinie. Fabuła nie jest bardzo zawiła, ale nadrabia wciągającymi scenami akcji i odniesieniami do popkultury lat 80. I co mi się chyba najbardziej podobało - mimo że oś fabularna skupia się na przeszłości Quilla, to nie jest on na pierwszym planie jako postać.
Ocena: 7/10



źródło
Gdybym nie była związana sentymentalną więzią z bajkową Piękną i Bestią,  pewnie uznała bym jej filmową wersję za magiczną produkcję i dodała do ulubionych. Ale że jest inaczej, to film wydaje mi się po prostu dobry. Oczywiście ma świetną obsadę (trzeba go oglądać bez dubbingu), cudowną scenografię (wizualnie to wysoki poziom) i dobrze zaśpiewane piosenki. Nie przeszkadzają mi drobne zmiany w fabule, ale strasznie mnie kłuje doklejenie kilku scen do tych zmian. Plus jakoś wygląd bestii mnie nie zachwycił. Całość jednak robi pozytywne wrażenie, więc pewnie kiedyś powtórzę seans.
Ocena: 7/10




źródło
To już nie są ci sami Piraci, których oglądaliśmy w filmach Gore'a Verbinskiego. Nowe filmy nie mają tego klimatu, powstają chyba tylko dla postaci Jacka Sparrowa. Czwarta część jakoś nie zapadała mi w pamięć i generalnie mogłaby nie powstać. Najnowsza wypadła znacznie lepiej, ale tylko dlatego, że wydarzeniami nawiązuje do zakończenia Piratów Na krańcu świata. Jest dużo akcji, jest trochę śmiechu, powracają znani bohaterowie, więc seans nie był zmarnowany. I zapewne, to nie jest koniec kontynuacji przygód Piratów.
Ocena: 6/10


Wonder Woman (2017)

źródło
Pamiętam z czasów nastoletnich serial o Wonder Woman - oglądałam go z zapartych tchem, zafascynowana główną bohaterką. To jedyna postać ze świata komiksów, którą na długo zapamiętałam. Wersja filmowa to bardzo dobra rozrywka - nieskomplikowana historia, niezła i dająca się polubić Gal Gadot, świetny Chris Pine, humorystyczne wstawki i piękne zdjęcia. Przez częste zastosowanie slow motion, film ma trochę dłużyzn, ale da się to przeboleć. Ja wyszłam z kina zadowolona i chętnie jeszcze powrócę do przygód Diany.
Ocena: 7/10



Zwierzogród (2016)

źródło

To jedna z najlepszych animacji, jakie ostatnio widziałam. Świetna fabuła, która czerpie z kilku gatunków filmowych: filmu gangsterskiego (genialne nawiązanie do Ojca Chrzestnego), obyczajowego, horroru, romansu czy sztuki teatralnej. Jest ważne przesłanie, jest kilka mądrych rad i duża ilość życiowych upadków, jest ogromna dawka humoru. No i jest Oscar. A scena z lemurami to majstersztyk ;) Widziałam wersję z napisami, więc obejrzę jeszcze raz z dubbingiem - doszły mnie słuchy, że jest jednym z lepiej zrobionych.
Ocena: 8/10


Moana (2016)

źródło
Historia walecznej polinezyjskiej córki wodza Moany oraz niesfornego półboga Maui, którzy razem muszą uratować swój świat przed zagładą. A współpraca raczej im nie wychodzi ;) Bardzo mi się spodobała konstrukcja fabuły i zminimalizowanie ilości bohaterów - więcej jakości niż ilości. Dzięki temu można się skupić na przesłaniu, które niesie ze sobą ta animacja.
Ocena: 7/10

11 czerwca 2017

Krótki tekst o fotografii



Uwielbiam zdjęcia. W sumie tym stwierdzeniem mogłabym zakończyć pisanie tego tekstu ;) Jest w fotografii coś, co mnie przyciąga, coś co podkręca moją wyobraźnię i co pozwala mi być bardziej kreatywną. Gdy potrzebuję nowej grafiki do blogowego wpisu lub gdy mam ochotę zmienić tapetę w telefonie, to potrafię spędzić naprawdę dużo czasu przed komputerem, by znaleźć to, co będzie pasowało do koncepcji. A jeśli najdzie mnie ochota na własną twórczość, to robię zdjęcia tak długo, aż efekt będzie mi pasował. Z własnym perfekcjonizmem nie wygram :)

Zamiłowanie do obrazków mam od zawsze. To wynika z faktu, że fotografia towarzyszy mi od dzieciństwa. Mamy w domu setki zdjęć i slajdów przedstawiające przeróżne etapy naszego rodzinnego i towarzyskiego życia. Z aparatem szalał mój wujek, tata i brat (który ostatecznie zaczął się tym zajmować zawodowo). Mnie dość długo nie przyszło do głowy, by zacząć robić zdjęcia. Wolałam je oglądać i podziwiać, a z czasem kolekcjonować. Owszem zdarzały się monety, gdy miałam w rękach aparat, ale to było raczej związane z wyjazdami wakacyjnymi i obchodzeniem urodzin, ale efekty nie były raczej zadowalające ;)

Założenie bloga, a potem Instagrama mocnej mnie przyciągnęło do fotografii - jak piszę, to muszę mieć odpowiednią wizualną oprawę. A taka wizualna oprawa musi być zróżnicowana. Więc zaczęłam fotograficzne poszukiwania... Kolekcjonowanie zdjęć, które przyciągnęły moją uwagę, stało się moim małym hobby. Moja każda podróż kulturalna pozostawia na komputerze i w telefonie zdjęcia, do których lubię wracać. To moje kolekcjonowanie jest budowaniem małych historii.


Teraz kolejnym etapem jest zabawa lustrzanką. Lubię fotografować otaczającą mnie rzeczywistość i dokumentować moje podróże po kulturze. Mam też słabość do małych detali zatrzymanych w karze - coś, co potem nabiera znaczenia. Jak mi coś z tego wyjdzie, to na pewno podzielę się efektami.

Tymczasem idę pisać kolejną notkę. Taką o filmach ;)

19 marca 2017

Cisza

Jak cicho kręci się świat, kiedy człowiek rozmyśla w samotności.

Eleanor Catton – Wszystko, co lśni




Takie chwile zdarzają mi się ostatnio bardzo rzadko.